EMDR

Krótko na temat emocji

8 lutego 2019

Kto Tobą rządzi?
Kto pociąga za sznureczki?
Czy chcesz być marionetką podwieszoną na cienkich linkach, które w ręku trzyma ktoś lub coś z zewnątrz, czy też sam chcesz sobą zarządzać?

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich uczę na warsztatach neurocoachingu jest przejęcie, odzyskanie, uzyskanie kontroli nad sobą samym.

Człowiek czasem może czuć się tak, jakby podążał drogą, po której obu stronach stoją tablice i znaki. Niektóre krzykliwie kolorowe, prawie fluorescencyjne, inne malutkie, prawie niedostrzegalne, a nawet ukryte za innymi, większymi i wyraźniejszymi, tak, że żeby je dostrzec, należałoby na chwilę przystanąć.

I idąc tą drogą, na początku odczuwa beztroskę i czystą radość wędrowania. Obrzuca wzrokiem tablice, w przelocie czyta treść napisów i symboli, i cieszy się samym podążaniem. A im dalej idzie, tym większą ma świadomość tego, że coraz bardziej zbliża się do rozwidlenia. Bo wie, że na końcu tej drogi będzie musiał wybrać. Czy pójść w prawo, czy w lewo? Który kierunek wybrać? I wtedy nieco zwalnia kroku, bo uświadamia sobie, że każdy znak, każda tablica, każdy symbol to informacje na temat tego miejsca, do którego jest coraz bliżej.

W skupieniu teraz czyta i zapamiętuje napisy, a nawet wyrzuca sobie, że wcześniej nie zwracał tak bacznej uwagi na te wskazówki.

Wczytuje w umysł każdy rysunek i symbol. Zatrzymuje się przy niektórych dłużej, by zestawić ich treść z poprzednimi, które już zapamiętał. A nawet, czasem, schodzi na jedną lub drugą stronę, wchodzi w trawę porastającą pobocze i rozgląda się z uwagą, czy może gdzieś nie ma jakichś malutkich, ukrytych znaków, które mogłyby okazać się kiedyś istotne.

I, zbierając to całe mnóstwo informacji, dobrze pamięta, że:

– W prawo miłość
– W lewo przyjaźń
– W prawo radość
– W lewo szczęście
– W prawo ból
– W lewo wolność
– W prawo bliskość
– W lewo cierpienie
– W prawo ekscytacja
– W lewo wyzwolenie
– W prawo upokorzenie
– W lewo rozwój
– W prawo równowaga
– W lewo lęk
– W prawo zranienie
– W lewo odrzucenie
– W prawo jedność
– W lewo zaufanie

I setki innych.

I im bliżej jest spodziewanego rozwidlenia, im wyraźniej czuje ciężar nadchodzącej decyzji, tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że żadna z tych wskazówek nie prowadzi go bliżej trafnej decyzji. Tym większy ma mętlik w głowie i tym większą pewność, że nie jest w stanie na ich podstawie wyciągnąć wniosku. W ostatnim akcie desperacji siada i zaczyna w pamięci przeliczać ilość tych wskazówek, które uważa za korzystne i ilość tych niekorzystnych, sądząc, że któraś ze stron, prawa lub lewa, może okazać się słuszniejsza. Nie dochodząc do żadnych wniosków wstaje zrezygnowany i jak zbity pies, wlecze się powoli, bo już na horyzoncie widzi z daleka rozwidlenie. Krok po kroku przybliża się do niego. Zostało mu już niewiele czasu. Rozwidlenie coraz wyraźniej rysuje się tuż przed nim, coraz więcej szczegółów staje się dostrzegalnych dla oka. Przytłaczający ciężar napięcia narasta coraz bardziej, a wątpliwości spowalniają każdy kolejny krok….

I nagle… mętlik w głowie gdzieś znika, rozrzedza się jak znikająca mgła. Jakby wirujące, fruwająca bez ładu i składu na wietrze setki fiszek i karteczek, zaczęły układać się w jeden równy bloczek. I dociera do niego nieprawdopodobna, nie do uwierzenia wręcz, myśl. Uderzająca. Porażająca. I dająca poczucie siły:

– Miłość – we mnie
– Przyjaźń – we mnie
– Radość – we mnie
– Szczęście – we mnie
– Ból – we mnie
– Wolność – we mnie
– Bliskość – we mnie
– Cierpienie – we mnie
– Ekscytacja – we mnie
– Wyzwolenie – we mnie
– Upokorzenie – we mnie
– Rozwój – we mnie
– Równowaga – we mnie
– Lęk – we mnie
– Zranienie – we mnie
– Odrzucenie – we mnie
– Jedność – we mnie
– Zaufanie – we mnie

I setki innych.

I spokojnie, bez pośpiechu, z pogodnym uśmiechem na twarzy, zbliża się do rozwidlenia. Staje na chwilę. Spogląda w prawo. Widzi długą, ciągnącą się drogę, aż za linię horyzontu. Spogląda w lewo. I widzi taką samą drogę. „Gdziekolwiek nie pójdę, wszystko to niosę w sobie. Nie ma tego tam.Niczego nowego tam nie znajdę. Tylko to, co jest we mnie” Myśli przez chwilę, jakby wsłuchiwał się w siebie.

– Aaaaa, co mi tam. – kwituje wreszcie, robi duży krok w przód, w gąszcz krzaków, gdzie nie ma żadnej drogi, gdzie nie ma gościńca ani ścieżki. – Mogę iść wszędzie, gdzie chcę.

Czy schudnę jeśli nie ćwiczę ?

Najprościej i najkrócej

Tak

I nic więcej nie musiałabym już napisać.

Ale dla dociekliwych kilka informacji.

Czy to prawda, że…

„Jeśli chcesz schudnąć jedz mniej, ćwicz więcej.”

Hmm… Może nawet Ty masz doświadczenie z tą poradą. I może, jak ja kiedyś, należysz do osób, które przy restrykcyjnych dietach (zastraszająco ograniczonych kalorycznie) i intensywnych ćwiczeniach, zamiast chudnąć, tyją.

Więc o co tu chodzi?

 

70% twojego sukcesu to sposób odżywiania!

Podczas pierwszej sesji z osobą, która przychodzi, by schudnąć, słyszę często:

„Co mam zrobić, jeśli nie mogę ćwiczyć, bo po trzech dniach stawy odmawiają mi posłuszeństwa?”

Albo:

„Ćwiczę na siłowni 3 razy w tygodniu i biegam, i nie chudnę! Dlaczego tak się dzieje?!”

Czasem też:

„To moja wina, że nie chudnę, bo nie mogę się zmobilizować do biegania”

Moja odpowiedź często wtedy brzmi:

– A może właśnie lepiej nie ćwiczyć.

A czasem, gdy widzę osobę o określonych cechach wskazujących na wysoki stan zapalny, mówię wprost:

– Po pierwsze: masz zakaz intensywnego trenowania.

W takim momencie na twarzach wielu osób rysuje się zdziwienie. A jednak.

Pytasz „Czy schudnę, jeśli nie ćwiczę?”

Tak.

Ale… no bez „ale” być nie może.

Zacznij chodzić. Niech Twoje łydki robią 10.000 kroków dziennie. I zmień kolejność posiłków. I… zacznij jeść świadomie.

A wtedy przyjdź na sesję, by

  • pozbyć się kompulsji
  • uleczyć relacje, które powodowały zaspokajanie jedzeniem
  • pozbyć się z diety słodyczy
  • wyjść z niskiego poczucia własnej wartości
  • zmotywować się
  • odpuścić poczucie braku, które kryje się głębiej, bo zamiast miłości słyszałaś „zjedz kochanie”
  • przeprogramować błędne nawyki

Łącząc to wszystko uzyskasz szczupłą zdrową sylwetkę i radość życia.

Mira Chlebowska

Kiedy ćwiczenia na odchudzanie szkodzą a nie pomagają?

Gdy mamy do czynienia z dużą nadwagą lub z otyłością, obciążenia dla układu kostnego są tak duże, że próby intensywnego wysiłku fizycznego każdorazowo kończą się dolegliwościami bólowymi, a to ze strony stawów kolanowych, a to kręgosłupa, lub też kontuzją.

Ale to nie to jest najistotniejsze.

Może być tak, że im więcej będziesz ćwiczyć, tym trudniej będzie schudnąć.

Kiedy tak jest?
Kiedyś to był przypadek szczególny. Dziś, ze względu na tryb życia, jaki prowadzimy, jest to sytacja powszechna.

Insulinooporność, choroby autoimmunizacyjne, policystyczne jajniki – co łączy te rzeczy?

Można niemal z pewnością przyjąć, że osoba z chorobą autoimmunizacyjną ma również insulinooporność.

Również osoby, które od dawna borykają się z nadwagą, a każda dieta kończy się przybraniem jeszcze więcej, mają zaburzony metabolizm.

W dzisiejszym świecie, jeśli jesz „zdrowo” czyli zgodnie z powszechnymi zaleceniami, niemal na pewno masz insulinooporność.

 

Insulinooporność

Towarzyszy jej nadwaga/otyłość, ogromna trudność ze schudnięciem i jednocześnie odporność komórek na insulinę. Odporność, która może doprowadzić nawet do dystrofii mięśni, choć początkow, dosyć długo, objawia się nieustannym zmęczeniem, małą ilością energii, ogólną słabością przy potrzebie wykonania wysiłku fizycznego. Często współtowarzyszy stan bezsilności, tzw.doły, czasem nawet nazywane depresją.

Sprawy nie ułatwia fakt, że większość powszechnie znanych i stosowanych zaleceń dietetycznych ma się nijak do chudnięcia osoby ze słabą wrażliwością komórek na insulinę. 5 posiłków na dobę, płatki od rana i tym podobne zalecenia, działają odwrotnie.

Przy insulinooporności masz wysoki poziom „startowy” insuliny, ten po obudzeniu się. I nie warto patrzeć na normy laboratoryjne, gdyż one wskazują na inny obszar, a nie na Twoje możliwości schudnięcia. Zatem nawet jeśli masz insulinę w normie laboratoryjnej, norma ta może być przekroczona w kwestiach możliwości odchudzania.

Aby chudnąć musisz mieć na czczo insulinę jednocyfrową!

Gdy insulina jest wyższa, trudno Ci schudnąć. W takiej sytuacji zablokowany jest bowiem hormon glukagon – niezbędny, by spalać tkankę tłuszczową.

Co ze mną jest nie tak, że nie chudnę?

Jeśli jesteś taką osobą, to większość zaleceń dietetycznych będzie powodować u Ciebie albo zero efektu, albo wręcz tycie.

To samo dotyczy intensywnej aktywności fizycznej. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym więcej będziesz gromadzić tkanki tłuszczowej. Czasem dotyczy to trenerów fitness, dla których może to być dramatem, gdyż muszą uprawiać intensywne sporty zawodowo. Wiąże się to z powstawaniem w ciele stanów zapalnych pod wpływem intensywnej aktywności fizycznej.

Tyję od listka sałaty

Szczupli w to nie wierzą. Dla nich sprawa jest oczywista – MNIEJ ŻREĆ

Ale osoba, która od lat próbowała już wszystkiego i przykładała się solidnie, a jednak nie osiągnęła rezultatu, wie, że to prawda.

Ćwiczenia na odchudzanie dla opornych

Aktywność fizyczna powinna być w takim przypadku krótka i intensywna. Mało intensywny wysiłek nie uwrażliwi naszych komórek na insulinę. Zbyt długotrwały i intensywny natomiast podniesie hormon stresu, kortyzol, który podniesie nam poziom insuliny, zablokuje w wątrobie glukagon, a co za tym idzie, pośle z mózgu informację, by zablokować chudniecie i gromadzić tkankę tłuszczową.

Ćwiczyć albo nie ćwiczyć! Oto jest pytanie!

Ćwiczyć, ale

  1. dobierać rodzaj ćwiczeń pod względem reakcji organizmu na insulinę
  2. intensywnie ćwiczyć dopiero wtedy, gdy Twoja waga spadnie na tyle, by nie powodować kontuzji.

Przy zastosowaniu odpowiednich zaleceń żywieniowych będziesz chudnąć 3-5 kg na miesiąc. I dopiero wtedy, gdy osiągniesz wagę dającą Ci możliwość bezpiecznego wysiłku, możesz zacząć ćwiczyć intensywniej. A wtedy Twoim zadaniem będzie sprawdzanie czy zintensyfikowanie ćwiczeń nie powoduje tycia.

CHODZENIE PIECHOTĄ

6.000-10.000 kroków dziennie to najlepsze przykazanie Matki Natury!

Spośród wielu korzyści wymienić tu koniecznie trzeba następujące:

  • redukcja masy ciała
  • zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę – i o to najbardziej chodzi
  • wzmocnienie mięśni
  • poprawa gęstości kości
  • usunięcie stresu, napięć, niepokoju
  • rozwija też korę przedczołową – a to oznacza wzmocnienie tego, co nazywamy SIŁĄ WOLI!

Najlepsze ćwiczenia na odchudzanie to:

  • Najlepsze jest chodzenie – to już ustaliliśmy powyżej.
  • Tabata – 20-sekundowy intensywny wysiłek na przemian z 10-cio sekundowymi przerwami, zazwyczaj 8 serii (tabata przynosi znakomite korzyści również w niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II)
  • ćwiczenia takie, jak pływanie, jazda na rowerze, również , ale trzeba zwrócić wtedy uwagę, by nie przekraczać 60% swojej maksymalnej częstości pracy serca

Jakich ćwiczeń unikać, by schudnąć?

  • niewskazane (niestety albo stety) jest bieganie!!!
  • źle może zadziałać pływanie długotrwałe z intensywnym wysiłkiem!
  • niewskazany każdy sport, w którym tętno będzie dochodzić do granicy Twojej normy

Jak obliczyć 60% maksymalnego tętna?

  • Od 220 odejmuj wiek i w ten sposób otrzymujesz tętno maksymalne.
  • Następnie oblicz 60% z tej liczby.

I to jest tętno, którego pilnujemy, by go nie przekraczać.

[/et_pb_post_content][/et_pb_column][/et_pb_row]

Kto Tobą rządzi?
Kto pociąga za sznureczki?
Czy chcesz być marionetką podwieszoną na cienkich linkach, które w ręku trzyma ktoś lub coś z zewnątrz, czy też sam chcesz sobą zarządzać?

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich uczę na warsztatach neurocoachingu jest przejęcie, odzyskanie, uzyskanie kontroli nad sobą samym.

Człowiek czasem może czuć się tak, jakby podążał drogą, po której obu stronach stoją tablice i znaki. Niektóre krzykliwie kolorowe, prawie fluorescencyjne, inne malutkie, prawie niedostrzegalne, a nawet ukryte za innymi, większymi i wyraźniejszymi, tak, że żeby je dostrzec, należałoby na chwilę przystanąć.

I idąc tą drogą, na początku odczuwa beztroskę i czystą radość wędrowania. Obrzuca wzrokiem tablice, w przelocie czyta treść napisów i symboli, i cieszy się samym podążaniem. A im dalej idzie, tym większą ma świadomość tego, że coraz bardziej zbliża się do rozwidlenia. Bo wie, że na końcu tej drogi będzie musiał wybrać. Czy pójść w prawo, czy w lewo? Który kierunek wybrać? I wtedy nieco zwalnia kroku, bo uświadamia sobie, że każdy znak, każda tablica, każdy symbol to informacje na temat tego miejsca, do którego jest coraz bliżej.

W skupieniu teraz czyta i zapamiętuje napisy, a nawet wyrzuca sobie, że wcześniej nie zwracał tak bacznej uwagi na te wskazówki.

Wczytuje w umysł każdy rysunek i symbol. Zatrzymuje się przy niektórych dłużej, by zestawić ich treść z poprzednimi, które już zapamiętał. A nawet, czasem, schodzi na jedną lub drugą stronę, wchodzi w trawę porastającą pobocze i rozgląda się z uwagą, czy może gdzieś nie ma jakichś malutkich, ukrytych znaków, które mogłyby okazać się kiedyś istotne.

I, zbierając to całe mnóstwo informacji, dobrze pamięta, że:

– W prawo miłość
– W lewo przyjaźń
– W prawo radość
– W lewo szczęście
– W prawo ból
– W lewo wolność
– W prawo bliskość
– W lewo cierpienie
– W prawo ekscytacja
– W lewo wyzwolenie
– W prawo upokorzenie
– W lewo rozwój
– W prawo równowaga
– W lewo lęk
– W prawo zranienie
– W lewo odrzucenie
– W prawo jedność
– W lewo zaufanie

I setki innych.

I im bliżej jest spodziewanego rozwidlenia, im wyraźniej czuje ciężar nadchodzącej decyzji, tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że żadna z tych wskazówek nie prowadzi go bliżej trafnej decyzji. Tym większy ma mętlik w głowie i tym większą pewność, że nie jest w stanie na ich podstawie wyciągnąć wniosku. W ostatnim akcie desperacji siada i zaczyna w pamięci przeliczać ilość tych wskazówek, które uważa za korzystne i ilość tych niekorzystnych, sądząc, że któraś ze stron, prawa lub lewa, może okazać się słuszniejsza. Nie dochodząc do żadnych wniosków wstaje zrezygnowany i jak zbity pies, wlecze się powoli, bo już na horyzoncie widzi z daleka rozwidlenie. Krok po kroku przybliża się do niego. Zostało mu już niewiele czasu. Rozwidlenie coraz wyraźniej rysuje się tuż przed nim, coraz więcej szczegółów staje się dostrzegalnych dla oka. Przytłaczający ciężar napięcia narasta coraz bardziej, a wątpliwości spowalniają każdy kolejny krok….

I nagle… mętlik w głowie gdzieś znika, rozrzedza się jak znikająca mgła. Jakby wirujące, fruwająca bez ładu i składu na wietrze setki fiszek i karteczek, zaczęły układać się w jeden równy bloczek. I dociera do niego nieprawdopodobna, nie do uwierzenia wręcz, myśl. Uderzająca. Porażająca. I dająca poczucie siły:

– Miłość – we mnie
– Przyjaźń – we mnie
– Radość – we mnie
– Szczęście – we mnie
– Ból – we mnie
– Wolność – we mnie
– Bliskość – we mnie
– Cierpienie – we mnie
– Ekscytacja – we mnie
– Wyzwolenie – we mnie
– Upokorzenie – we mnie
– Rozwój – we mnie
– Równowaga – we mnie
– Lęk – we mnie
– Zranienie – we mnie
– Odrzucenie – we mnie
– Jedność – we mnie
– Zaufanie – we mnie

I setki innych.

I spokojnie, bez pośpiechu, z pogodnym uśmiechem na twarzy, zbliża się do rozwidlenia. Staje na chwilę. Spogląda w prawo. Widzi długą, ciągnącą się drogę, aż za linię horyzontu. Spogląda w lewo. I widzi taką samą drogę. „Gdziekolwiek nie pójdę, wszystko to niosę w sobie. Nie ma tego tam.Niczego nowego tam nie znajdę. Tylko to, co jest we mnie” Myśli przez chwilę, jakby wsłuchiwał się w siebie.

– Aaaaa, co mi tam. – kwituje wreszcie, robi duży krok w przód, w gąszcz krzaków, gdzie nie ma żadnej drogi, gdzie nie ma gościńca ani ścieżki. – Mogę iść wszędzie, gdzie chcę.

[/et_pb_section]

Inne na blogu

EMDR

EMDR

e...

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *