EMDR

Jak czynić dobro

8 lutego 2019

w niezauważalny sposób

Historia hipnozy Miltona Ericksona i następującego po niej rozwoju Programowania Neurolingwistycznego niezbyt często jest wspominana w kontekście coachingu. A nawet bardzo rzadko. A  nawet, prawie wcale.

Kiedy zdecydowałam się na studia podyplomowe Coaching na UAM w Poznaniu, ze zdziwieniem przez pierwsze dni konstatowałam, że cala wiedza, metody, modele, które znałam już jako trener NLP i nauczyciel hipnozy, podawana jest tak, jakby pochodziła „znikąd”.

Każdy, kto jest coachem, korzysta z metod coachingu, powinien zagłębić się w temat na tyle, by zdawać sobie sprawę z tego, że stosuje, w okrojonym kształcie, ale jednak, medotologię Ericksona, znakomitego hipnotyzera, oraz dyscypliny dyscypliny zwanej w skrócie NLP.

 

Neurolingwistyczne Programowanie stworzone w latach 70-tych XX wieku, na podstawie prac takich osób, jak Virginia Satir (terapeutka rodzin), Fritz Perls (twórca terapii Gestalt) i znakomity hipnoterapeuta Milton H.Erickson, dało podwaliny pod stworzenie coachingu.

 

Od początku NLP jest znane z niezwykle skutecznych technik pozwalających na szybkie dokonywanie zmian. Co więcej, zmiany te nie muszą dokonywać się w zaciszu gabinetów psychoterapeutycznych. Metody te można stosować dosłownie na ulicy, by pozytywnie zmieniać życie ludzi, z którymi się stykamy.

Stało się to i zaletą, i niestety wadą NLP. Mnóstwo pojawiających się co jakiś czas ataków na Programowanie Neurolingwistyczne oraz na hipnozę wynika z faktu, że ludzie, w znakomitej większości tacy, którzy nigdy nie byli na żadnym szkoleniu z tej dziedziny, obawiają się tych metod ze względu na ich skuteczność.

Ilekroć ktoś krytykuje, zapytaj go, co w praktyce przerobił, czego doświadczył, na jakim szkoleniu był, u kogo.

Pytania coachingowe

Ciekawą obserwację może poczynić osoba, która już zna coaching i zetknie się z hipnozą ericskonowską i z NLP. Szybko zauważy, że pytania coachingowe to nic innego, jak hipnoza konwersacyjna Miltona Ericksona, zaadaptowana przez Grindera i Bandlera w Programowaniu Neurolingwistycznym.

A jak to robi w praktyce, w codziennym życiu, jeden z twórców NLP? Poniższa historia działa się w II polowie XX wieku.

 

John Grinder w akcji

Pewnego razu John Grinder odwiedził swojego przyjaciela w południowej Kalifornii. Przyjaciel akurat wydawał przyjęcie, wiec John udał się do sklepu, by kupić parę butelek szampana.

W sklepie zobaczył starą kobietę, kupującą wino. Grinder od razu zorientował się, że kobieta nadużywa alkoholu, rozpoznając charakterystyczny wygląd skóry, stopień napięcia mięśni, oddech i postawę ciała. Była niska, miała około 65 lat, choć wyglądała staro. John chwilę pożartował ze znajomą sprzedawczynią, a kobieta wtrąciła się do rozmowy, mówiąc coś zabawnego, tak że wszyscy troje się roześmiali.

Gdy John wychodził ze sklepu, starsza kobieta spytała:

– Czy przez przypadek nie przejeżdża pan ulicą obok poczty?
– Z przyjemnością panią podwiozę. Zaczekam w samochodzie. – odpowiedział John.

W trakcie jazdy kobieta ściskała dłonie, patrząc na Johna. Było oczywiste, że chce coś powiedzieć. Wreszcie spytała:

– Czemu pan pije?

Grinder z trudem powstrzymał się od śmiechu, gdyż oczywiście kobieta zastanawiała się czemu ona sama pije. Odpowiedział:

– Cóż, osobiście piję dla samego smaku. Piję wytrawne wino i pije szampana. Niezbyt lubię smak whisky, więc jej nie piję. Piję też piwo dla ochłody, gdy jestem na plaży.

A potem powiedział:

– Ale to nie jest pytanie które naprawdę chcesz mi zadać. Pytanie które chcesz mi zadać to „Dlaczego ty pijesz?”

Kobieta rozpłakała się, gdyż to, co powiedział Grinder, doskonale odzwierciedlało jej doświadczenie.

W takiej sytuacji większość ludzi próbowałoby ją uspokoić. Większość terapeutów zachęciłaby ją do dalszego płaczu, wychodząc z założenia, że warto w pełni wyrażać swoje emocje. Grinder postąpił inaczej. Uznał, że płacz nie jest w tej sytuacji użyteczną reakcją ani dla niej, ani dla niego.

Pokazał na wałęsającego się na zewnątrz samochodu psa i głośno krzyknął, by przerwać jej płacz (dopisek mój, dla uczestników Praktyk NLP Neurocoaching: tzw.przerwanie wzorca):

– Popatrz! Czy to twój pies?

Zaskoczona kobieta odpowiedziała w sposób bardzo spójny na pytanie Grindera. Wyjrzała na zewnątrz, potem popatrzyła na Johna i zdezorientowana powiedziała:

– Przecież ja nawet nie mam psa.

Przestała jednak płakać, co było rezultatem, który Grinder chciał uzyskać przy pomocy tego manewru.

Wtedy Grinder opowiedział jej historię.

– Wiesz, ten pies przypomina mi małego pieska którego znałem- bardzo małą psinę, która mieszkała w San Francisco. Ta psina uważała, że nikt na świecie jej nie rozumie. Tak właśnie powiedziała mi ta psina, i niemal miała rację. Ponieważ to była prawda, gdyż niemal nikt na świecie tak naprawdę jej nie rozumiał. A ta psina nie wiedziała, że istnieje wielka różnica między tym, że nikt jej nie rozumie i tym, że niemal nikt jej nie rozumie.

Kobieta znów się rozpłakała.

Historia opowiedziana przez Grindera w metaforyczny sposób odzwierciedlała to, czego zapewne doświadczała stara alkoholiczka w swoim życiu: samotność i poczucie braku zrozumienia ze strony innych ludzi. Wprowadzała też nową ideę: że istnieją ludzie, którzy mimo wszystko ją rozumieją.

Po pewnym czasie kobieta powiedziała Johnowi:

– Masz rację, pytanie brzmi” „Dlaczego piję?”
– Nie, nawet to jest złym pytaniem.-

powiedział Grinder

– Przez całe życie ludzie zadawali ci to pytanie, i sama tez zadawałaś sobie pytanie „Dlaczego piję?”. Wszyscy mówili „dlaczego pijesz?”, ale to tylko wprowadziło cię w błąd. Nie tylko zadałaś mi złe pytanie, ale też sama sobie zadawałaś złe pytanie przez ostatnie 30 lat. Wszyscy wokół zadawali ci to złe pytanie i wprowadzili cię w błąd, gdyż skupili twą uwagę na tym pytaniu, a nie jest to właściwe pytanie, które powinnaś sobie zadać.

Jaki cel chciał uzyskać Grinder? Poza dalszym potwierdzeniem jej doświadczenia i wprowadzeniem lekkiej dezorientacji, uzyskał to, co Erickson nazywał „budowaniem potencjału oczekiwania”. Teraz cała jej uwaga i ciekawość została zogniskowana na tym nieznanym „właściwym pytaniu”.

Dojechali do jej domu.

Grinder zaparkował, kobieta popatrzyła na niego i najpierw zadała mu pytanie:

– Kim ty tak naprawdę jesteś?

John tylko się uśmiechnął. Wtedy powiedziała:

– Czy powiesz mi jakie jest to właściwe pytanie?

W tym momencie była gotowa przyjąć wszystko co Grinder jej powie. Poprzednie potwierdzanie jej doświadczenia i budowanie potencjału oczekiwania otworzyło ją na zmianę, która miała nastąpić.

Grinder powiedział:

– Powiem ci pod jednym warunkiem. Warunek jest taki: gdy skończę mówić wyciągnę rękę i dotknę twojego ramienia. Kiedy poczujesz mój dotyk na ramieniu wstaniesz, wyjdziesz z samochodu, wejdziesz do domu i zaczniesz znajdywać odpowiedzi na pytanie które ci zadam. A kiedy znajdziesz odpowiedź, zadzwonisz do mnie.

I dał jej telefon swego przyjaciela (dopisek mój: nie było wtedy telefonów komórkowych 🙂 ).

– Dobrze, zgadzam się.

Wtedy John powiedział:

– Pytanie nie brzmi: „Dlaczego pijesz?” właściwe pytanie to ( mówił powoli)

 

„Co byś robiła gdybyś nie piła?”

 

Cały wygląd kobiety momentalnie się zmienił.

Jej twarz zaczęła zmieniać wyraz, zmienił się jej oddech, kolor skóry i postawa.

Był to efekt, który Ginder chciał uzyskać. Do tej pory kobieta nigdy nie rozważała, co by robiła zamiast picia. Weszła w dość głęboki trans.

Po paru minutach John dotknął jej ramienia, kobieta trochę się obudziła i weszła do domu.

John przyjechał do przyjaciela. Pięć minut później zadzwonił telefon- oczywiście była to ta kobieta. Powiedziała:

– Czy to naprawdę ty?… Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj uratowałeś mi życie. Chciałam pojechać do domu i popełnić samobójstwo. Ale stwierdziłam, że po prostu nie wiem jaka jest odpowiedź na to pytanie które mi zadałeś. Nie wiem jakie to ma dla ciebie znaczenie, ale to jest najpiękniejsze pytanie na świecie.

Grinder odparł:

– Nie obchodzi mnie czy ci się spodobało to pytanie, ani czy uważasz, że jest najpiękniejsze pytanie na świecie. To mnie nie interesuje. Interesuje mnie odpowiedź na to pytanie. I zadzwoń do mnie jutro by podać mi kilka odpowiedzi na to pytanie.

W którymś momencie rozmowy kobieta użyła wspaniałego idiomu. Powiedziała:

„Czułam, że trafię do rynsztoka”

Grinder odpowiedział:

„Ludzie nie trafiają do rynsztoka. Inne rzeczy tam trafiają!”

I oczywiście, gdy kobieta zadzwoniła następnego dnia, okazało się, że spuściła „do rynsztoka” cały alkohol znajdujący się w domu.

Grinder przebywał w tamtym mieście przez dwa tygodnie i wie, że w tym czasie kobieta nie piła. Naturalnie nie wiadomo jak się dalej potoczyły jej losy, ale nawet w ruchu AA podkreśla się znaczenie „osiągnięcia dna”- jednego wydarzenia zmieniającego życie alkoholika i sprawiającego, że wchodzi na drogę trzeźwości.

Warto zwrócić uwagę, że to co Grinder zrobił w pracy z tą kobietą, było konwersacyjną odmianą procedury zwanej w NLP przeformułowaniem w sześciu krokach (6 step reframing).

Technika ta opiera się na założeniu, że

za każdym zachowaniem kryje się jakaś pozytywna intencja

i na oddzieleniu tej intencji od zachowania.

Samo zachowanie może być szkodliwe (np. picie alkoholu), natomiast stojąca za tym zachowaniem intencja jest pozytywna (np. chęć rozluźnienia lub znalezienia ulgi).

Sedno przeformułowania i prawdziwa skuteczność polega na skłonieniu osoby do znalezienia innych, lepszych sposobów osiągnięcia tej pozytywnej intencji. Krótko mówiąc, w tym opisywanym przez Grindera przypadku, pytanie pochodzące w prostej drodze od jego nauczyciela, Miltona H.Ericksona, „hipnoterapeuty wszechczasów”, brzmi:

„Co byś robiła, gdybyś nie piła?”

Pytanie to w gładki sposób weszło do coachingu, gdzie cały szereg pięknych pytań opartych na tej zasadzie, pochodzącej od Miltona Ericksona, ma jeden główny kształt

Co chcesz mieć w zamian za to, co masz?

Gdy John Grinder dostrzegł okazję do użycia swych umiejętności NLP, uczynił to bez wahania. Codzienne życie dostarcza wielu okazji, by wpływać pozytywnie na ludzi którzy nas otaczają. Wystarczy na to się zdecydować, uważnie obserwować ich reakcje i eksperymentować z metodami NLP tak długo, aż zauważymy pożądane zmiany zachodzące w ich życiu.

Tekst zawiera w części anegdotycznej opracowanie Lecha Dębskiego na podstwie „Trance-formations” Johna Grindera i Richarda Bandlera.

Czy schudnę jeśli nie ćwiczę ?

Najprościej i najkrócej

Tak

I nic więcej nie musiałabym już napisać.

Ale dla dociekliwych kilka informacji.

Czy to prawda, że…

„Jeśli chcesz schudnąć jedz mniej, ćwicz więcej.”

Hmm… Może nawet Ty masz doświadczenie z tą poradą. I może, jak ja kiedyś, należysz do osób, które przy restrykcyjnych dietach (zastraszająco ograniczonych kalorycznie) i intensywnych ćwiczeniach, zamiast chudnąć, tyją.

Więc o co tu chodzi?

 

70% twojego sukcesu to sposób odżywiania!

Podczas pierwszej sesji z osobą, która przychodzi, by schudnąć, słyszę często:

„Co mam zrobić, jeśli nie mogę ćwiczyć, bo po trzech dniach stawy odmawiają mi posłuszeństwa?”

Albo:

„Ćwiczę na siłowni 3 razy w tygodniu i biegam, i nie chudnę! Dlaczego tak się dzieje?!”

Czasem też:

„To moja wina, że nie chudnę, bo nie mogę się zmobilizować do biegania”

Moja odpowiedź często wtedy brzmi:

– A może właśnie lepiej nie ćwiczyć.

A czasem, gdy widzę osobę o określonych cechach wskazujących na wysoki stan zapalny, mówię wprost:

– Po pierwsze: masz zakaz intensywnego trenowania.

W takim momencie na twarzach wielu osób rysuje się zdziwienie. A jednak.

Pytasz „Czy schudnę, jeśli nie ćwiczę?”

Tak.

Ale… no bez „ale” być nie może.

Zacznij chodzić. Niech Twoje łydki robią 10.000 kroków dziennie. I zmień kolejność posiłków. I… zacznij jeść świadomie.

A wtedy przyjdź na sesję, by

  • pozbyć się kompulsji
  • uleczyć relacje, które powodowały zaspokajanie jedzeniem
  • pozbyć się z diety słodyczy
  • wyjść z niskiego poczucia własnej wartości
  • zmotywować się
  • odpuścić poczucie braku, które kryje się głębiej, bo zamiast miłości słyszałaś „zjedz kochanie”
  • przeprogramować błędne nawyki

Łącząc to wszystko uzyskasz szczupłą zdrową sylwetkę i radość życia.

Mira Chlebowska

Kiedy ćwiczenia na odchudzanie szkodzą a nie pomagają?

Gdy mamy do czynienia z dużą nadwagą lub z otyłością, obciążenia dla układu kostnego są tak duże, że próby intensywnego wysiłku fizycznego każdorazowo kończą się dolegliwościami bólowymi, a to ze strony stawów kolanowych, a to kręgosłupa, lub też kontuzją.

Ale to nie to jest najistotniejsze.

Może być tak, że im więcej będziesz ćwiczyć, tym trudniej będzie schudnąć.

Kiedy tak jest?
Kiedyś to był przypadek szczególny. Dziś, ze względu na tryb życia, jaki prowadzimy, jest to sytacja powszechna.

Insulinooporność, choroby autoimmunizacyjne, policystyczne jajniki – co łączy te rzeczy?

Można niemal z pewnością przyjąć, że osoba z chorobą autoimmunizacyjną ma również insulinooporność.

Również osoby, które od dawna borykają się z nadwagą, a każda dieta kończy się przybraniem jeszcze więcej, mają zaburzony metabolizm.

W dzisiejszym świecie, jeśli jesz „zdrowo” czyli zgodnie z powszechnymi zaleceniami, niemal na pewno masz insulinooporność.

 

Insulinooporność

Towarzyszy jej nadwaga/otyłość, ogromna trudność ze schudnięciem i jednocześnie odporność komórek na insulinę. Odporność, która może doprowadzić nawet do dystrofii mięśni, choć początkow, dosyć długo, objawia się nieustannym zmęczeniem, małą ilością energii, ogólną słabością przy potrzebie wykonania wysiłku fizycznego. Często współtowarzyszy stan bezsilności, tzw.doły, czasem nawet nazywane depresją.

Sprawy nie ułatwia fakt, że większość powszechnie znanych i stosowanych zaleceń dietetycznych ma się nijak do chudnięcia osoby ze słabą wrażliwością komórek na insulinę. 5 posiłków na dobę, płatki od rana i tym podobne zalecenia, działają odwrotnie.

Przy insulinooporności masz wysoki poziom „startowy” insuliny, ten po obudzeniu się. I nie warto patrzeć na normy laboratoryjne, gdyż one wskazują na inny obszar, a nie na Twoje możliwości schudnięcia. Zatem nawet jeśli masz insulinę w normie laboratoryjnej, norma ta może być przekroczona w kwestiach możliwości odchudzania.

Aby chudnąć musisz mieć na czczo insulinę jednocyfrową!

Gdy insulina jest wyższa, trudno Ci schudnąć. W takiej sytuacji zablokowany jest bowiem hormon glukagon – niezbędny, by spalać tkankę tłuszczową.

Co ze mną jest nie tak, że nie chudnę?

Jeśli jesteś taką osobą, to większość zaleceń dietetycznych będzie powodować u Ciebie albo zero efektu, albo wręcz tycie.

To samo dotyczy intensywnej aktywności fizycznej. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym więcej będziesz gromadzić tkanki tłuszczowej. Czasem dotyczy to trenerów fitness, dla których może to być dramatem, gdyż muszą uprawiać intensywne sporty zawodowo. Wiąże się to z powstawaniem w ciele stanów zapalnych pod wpływem intensywnej aktywności fizycznej.

Tyję od listka sałaty

Szczupli w to nie wierzą. Dla nich sprawa jest oczywista – MNIEJ ŻREĆ

Ale osoba, która od lat próbowała już wszystkiego i przykładała się solidnie, a jednak nie osiągnęła rezultatu, wie, że to prawda.

Ćwiczenia na odchudzanie dla opornych

Aktywność fizyczna powinna być w takim przypadku krótka i intensywna. Mało intensywny wysiłek nie uwrażliwi naszych komórek na insulinę. Zbyt długotrwały i intensywny natomiast podniesie hormon stresu, kortyzol, który podniesie nam poziom insuliny, zablokuje w wątrobie glukagon, a co za tym idzie, pośle z mózgu informację, by zablokować chudniecie i gromadzić tkankę tłuszczową.

Ćwiczyć albo nie ćwiczyć! Oto jest pytanie!

Ćwiczyć, ale

  1. dobierać rodzaj ćwiczeń pod względem reakcji organizmu na insulinę
  2. intensywnie ćwiczyć dopiero wtedy, gdy Twoja waga spadnie na tyle, by nie powodować kontuzji.

Przy zastosowaniu odpowiednich zaleceń żywieniowych będziesz chudnąć 3-5 kg na miesiąc. I dopiero wtedy, gdy osiągniesz wagę dającą Ci możliwość bezpiecznego wysiłku, możesz zacząć ćwiczyć intensywniej. A wtedy Twoim zadaniem będzie sprawdzanie czy zintensyfikowanie ćwiczeń nie powoduje tycia.

CHODZENIE PIECHOTĄ

6.000-10.000 kroków dziennie to najlepsze przykazanie Matki Natury!

Spośród wielu korzyści wymienić tu koniecznie trzeba następujące:

  • redukcja masy ciała
  • zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę – i o to najbardziej chodzi
  • wzmocnienie mięśni
  • poprawa gęstości kości
  • usunięcie stresu, napięć, niepokoju
  • rozwija też korę przedczołową – a to oznacza wzmocnienie tego, co nazywamy SIŁĄ WOLI!

Najlepsze ćwiczenia na odchudzanie to:

  • Najlepsze jest chodzenie – to już ustaliliśmy powyżej.
  • Tabata – 20-sekundowy intensywny wysiłek na przemian z 10-cio sekundowymi przerwami, zazwyczaj 8 serii (tabata przynosi znakomite korzyści również w niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II)
  • ćwiczenia takie, jak pływanie, jazda na rowerze, również , ale trzeba zwrócić wtedy uwagę, by nie przekraczać 60% swojej maksymalnej częstości pracy serca

Jakich ćwiczeń unikać, by schudnąć?

  • niewskazane (niestety albo stety) jest bieganie!!!
  • źle może zadziałać pływanie długotrwałe z intensywnym wysiłkiem!
  • niewskazany każdy sport, w którym tętno będzie dochodzić do granicy Twojej normy

Jak obliczyć 60% maksymalnego tętna?

  • Od 220 odejmuj wiek i w ten sposób otrzymujesz tętno maksymalne.
  • Następnie oblicz 60% z tej liczby.

I to jest tętno, którego pilnujemy, by go nie przekraczać.

[/et_pb_post_content][/et_pb_column][/et_pb_row]

w niezauważalny sposób

Historia hipnozy Miltona Ericksona i następującego po niej rozwoju Programowania Neurolingwistycznego niezbyt często jest wspominana w kontekście coachingu. A nawet bardzo rzadko. A  nawet, prawie wcale.

Kiedy zdecydowałam się na studia podyplomowe Coaching na UAM w Poznaniu, ze zdziwieniem przez pierwsze dni konstatowałam, że cala wiedza, metody, modele, które znałam już jako trener NLP i nauczyciel hipnozy, podawana jest tak, jakby pochodziła „znikąd”.

Każdy, kto jest coachem, korzysta z metod coachingu, powinien zagłębić się w temat na tyle, by zdawać sobie sprawę z tego, że stosuje, w okrojonym kształcie, ale jednak, medotologię Ericksona, znakomitego hipnotyzera, oraz dyscypliny dyscypliny zwanej w skrócie NLP.

 

Neurolingwistyczne Programowanie stworzone w latach 70-tych XX wieku, na podstawie prac takich osób, jak Virginia Satir (terapeutka rodzin), Fritz Perls (twórca terapii Gestalt) i znakomity hipnoterapeuta Milton H.Erickson, dało podwaliny pod stworzenie coachingu.

 

Od początku NLP jest znane z niezwykle skutecznych technik pozwalających na szybkie dokonywanie zmian. Co więcej, zmiany te nie muszą dokonywać się w zaciszu gabinetów psychoterapeutycznych. Metody te można stosować dosłownie na ulicy, by pozytywnie zmieniać życie ludzi, z którymi się stykamy.

Stało się to i zaletą, i niestety wadą NLP. Mnóstwo pojawiających się co jakiś czas ataków na Programowanie Neurolingwistyczne oraz na hipnozę wynika z faktu, że ludzie, w znakomitej większości tacy, którzy nigdy nie byli na żadnym szkoleniu z tej dziedziny, obawiają się tych metod ze względu na ich skuteczność.

Ilekroć ktoś krytykuje, zapytaj go, co w praktyce przerobił, czego doświadczył, na jakim szkoleniu był, u kogo.

Pytania coachingowe

Ciekawą obserwację może poczynić osoba, która już zna coaching i zetknie się z hipnozą ericskonowską i z NLP. Szybko zauważy, że pytania coachingowe to nic innego, jak hipnoza konwersacyjna Miltona Ericksona, zaadaptowana przez Grindera i Bandlera w Programowaniu Neurolingwistycznym.

A jak to robi w praktyce, w codziennym życiu, jeden z twórców NLP? Poniższa historia działa się w II polowie XX wieku.

 

John Grinder w akcji

Pewnego razu John Grinder odwiedził swojego przyjaciela w południowej Kalifornii. Przyjaciel akurat wydawał przyjęcie, wiec John udał się do sklepu, by kupić parę butelek szampana.

W sklepie zobaczył starą kobietę, kupującą wino. Grinder od razu zorientował się, że kobieta nadużywa alkoholu, rozpoznając charakterystyczny wygląd skóry, stopień napięcia mięśni, oddech i postawę ciała. Była niska, miała około 65 lat, choć wyglądała staro. John chwilę pożartował ze znajomą sprzedawczynią, a kobieta wtrąciła się do rozmowy, mówiąc coś zabawnego, tak że wszyscy troje się roześmiali.

Gdy John wychodził ze sklepu, starsza kobieta spytała:

– Czy przez przypadek nie przejeżdża pan ulicą obok poczty?
– Z przyjemnością panią podwiozę. Zaczekam w samochodzie. – odpowiedział John.

W trakcie jazdy kobieta ściskała dłonie, patrząc na Johna. Było oczywiste, że chce coś powiedzieć. Wreszcie spytała:

– Czemu pan pije?

Grinder z trudem powstrzymał się od śmiechu, gdyż oczywiście kobieta zastanawiała się czemu ona sama pije. Odpowiedział:

– Cóż, osobiście piję dla samego smaku. Piję wytrawne wino i pije szampana. Niezbyt lubię smak whisky, więc jej nie piję. Piję też piwo dla ochłody, gdy jestem na plaży.

A potem powiedział:

– Ale to nie jest pytanie które naprawdę chcesz mi zadać. Pytanie które chcesz mi zadać to „Dlaczego ty pijesz?”

Kobieta rozpłakała się, gdyż to, co powiedział Grinder, doskonale odzwierciedlało jej doświadczenie.

W takiej sytuacji większość ludzi próbowałoby ją uspokoić. Większość terapeutów zachęciłaby ją do dalszego płaczu, wychodząc z założenia, że warto w pełni wyrażać swoje emocje. Grinder postąpił inaczej. Uznał, że płacz nie jest w tej sytuacji użyteczną reakcją ani dla niej, ani dla niego.

Pokazał na wałęsającego się na zewnątrz samochodu psa i głośno krzyknął, by przerwać jej płacz (dopisek mój, dla uczestników Praktyk NLP Neurocoaching: tzw.przerwanie wzorca):

– Popatrz! Czy to twój pies?

Zaskoczona kobieta odpowiedziała w sposób bardzo spójny na pytanie Grindera. Wyjrzała na zewnątrz, potem popatrzyła na Johna i zdezorientowana powiedziała:

– Przecież ja nawet nie mam psa.

Przestała jednak płakać, co było rezultatem, który Grinder chciał uzyskać przy pomocy tego manewru.

Wtedy Grinder opowiedział jej historię.

– Wiesz, ten pies przypomina mi małego pieska którego znałem- bardzo małą psinę, która mieszkała w San Francisco. Ta psina uważała, że nikt na świecie jej nie rozumie. Tak właśnie powiedziała mi ta psina, i niemal miała rację. Ponieważ to była prawda, gdyż niemal nikt na świecie tak naprawdę jej nie rozumiał. A ta psina nie wiedziała, że istnieje wielka różnica między tym, że nikt jej nie rozumie i tym, że niemal nikt jej nie rozumie.

Kobieta znów się rozpłakała.

Historia opowiedziana przez Grindera w metaforyczny sposób odzwierciedlała to, czego zapewne doświadczała stara alkoholiczka w swoim życiu: samotność i poczucie braku zrozumienia ze strony innych ludzi. Wprowadzała też nową ideę: że istnieją ludzie, którzy mimo wszystko ją rozumieją.

Po pewnym czasie kobieta powiedziała Johnowi:

– Masz rację, pytanie brzmi” „Dlaczego piję?”
– Nie, nawet to jest złym pytaniem.-

powiedział Grinder

– Przez całe życie ludzie zadawali ci to pytanie, i sama tez zadawałaś sobie pytanie „Dlaczego piję?”. Wszyscy mówili „dlaczego pijesz?”, ale to tylko wprowadziło cię w błąd. Nie tylko zadałaś mi złe pytanie, ale też sama sobie zadawałaś złe pytanie przez ostatnie 30 lat. Wszyscy wokół zadawali ci to złe pytanie i wprowadzili cię w błąd, gdyż skupili twą uwagę na tym pytaniu, a nie jest to właściwe pytanie, które powinnaś sobie zadać.

Jaki cel chciał uzyskać Grinder? Poza dalszym potwierdzeniem jej doświadczenia i wprowadzeniem lekkiej dezorientacji, uzyskał to, co Erickson nazywał „budowaniem potencjału oczekiwania”. Teraz cała jej uwaga i ciekawość została zogniskowana na tym nieznanym „właściwym pytaniu”.

Dojechali do jej domu.

Grinder zaparkował, kobieta popatrzyła na niego i najpierw zadała mu pytanie:

– Kim ty tak naprawdę jesteś?

John tylko się uśmiechnął. Wtedy powiedziała:

– Czy powiesz mi jakie jest to właściwe pytanie?

W tym momencie była gotowa przyjąć wszystko co Grinder jej powie. Poprzednie potwierdzanie jej doświadczenia i budowanie potencjału oczekiwania otworzyło ją na zmianę, która miała nastąpić.

Grinder powiedział:

– Powiem ci pod jednym warunkiem. Warunek jest taki: gdy skończę mówić wyciągnę rękę i dotknę twojego ramienia. Kiedy poczujesz mój dotyk na ramieniu wstaniesz, wyjdziesz z samochodu, wejdziesz do domu i zaczniesz znajdywać odpowiedzi na pytanie które ci zadam. A kiedy znajdziesz odpowiedź, zadzwonisz do mnie.

I dał jej telefon swego przyjaciela (dopisek mój: nie było wtedy telefonów komórkowych 🙂 ).

– Dobrze, zgadzam się.

Wtedy John powiedział:

– Pytanie nie brzmi: „Dlaczego pijesz?” właściwe pytanie to ( mówił powoli)

 

„Co byś robiła gdybyś nie piła?”

 

Cały wygląd kobiety momentalnie się zmienił.

Jej twarz zaczęła zmieniać wyraz, zmienił się jej oddech, kolor skóry i postawa.

Był to efekt, który Ginder chciał uzyskać. Do tej pory kobieta nigdy nie rozważała, co by robiła zamiast picia. Weszła w dość głęboki trans.

Po paru minutach John dotknął jej ramienia, kobieta trochę się obudziła i weszła do domu.

John przyjechał do przyjaciela. Pięć minut później zadzwonił telefon- oczywiście była to ta kobieta. Powiedziała:

– Czy to naprawdę ty?… Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj uratowałeś mi życie. Chciałam pojechać do domu i popełnić samobójstwo. Ale stwierdziłam, że po prostu nie wiem jaka jest odpowiedź na to pytanie które mi zadałeś. Nie wiem jakie to ma dla ciebie znaczenie, ale to jest najpiękniejsze pytanie na świecie.

Grinder odparł:

– Nie obchodzi mnie czy ci się spodobało to pytanie, ani czy uważasz, że jest najpiękniejsze pytanie na świecie. To mnie nie interesuje. Interesuje mnie odpowiedź na to pytanie. I zadzwoń do mnie jutro by podać mi kilka odpowiedzi na to pytanie.

W którymś momencie rozmowy kobieta użyła wspaniałego idiomu. Powiedziała:

„Czułam, że trafię do rynsztoka”

Grinder odpowiedział:

„Ludzie nie trafiają do rynsztoka. Inne rzeczy tam trafiają!”

I oczywiście, gdy kobieta zadzwoniła następnego dnia, okazało się, że spuściła „do rynsztoka” cały alkohol znajdujący się w domu.

Grinder przebywał w tamtym mieście przez dwa tygodnie i wie, że w tym czasie kobieta nie piła. Naturalnie nie wiadomo jak się dalej potoczyły jej losy, ale nawet w ruchu AA podkreśla się znaczenie „osiągnięcia dna”- jednego wydarzenia zmieniającego życie alkoholika i sprawiającego, że wchodzi na drogę trzeźwości.

Warto zwrócić uwagę, że to co Grinder zrobił w pracy z tą kobietą, było konwersacyjną odmianą procedury zwanej w NLP przeformułowaniem w sześciu krokach (6 step reframing).

Technika ta opiera się na założeniu, że

za każdym zachowaniem kryje się jakaś pozytywna intencja

i na oddzieleniu tej intencji od zachowania.

Samo zachowanie może być szkodliwe (np. picie alkoholu), natomiast stojąca za tym zachowaniem intencja jest pozytywna (np. chęć rozluźnienia lub znalezienia ulgi).

Sedno przeformułowania i prawdziwa skuteczność polega na skłonieniu osoby do znalezienia innych, lepszych sposobów osiągnięcia tej pozytywnej intencji. Krótko mówiąc, w tym opisywanym przez Grindera przypadku, pytanie pochodzące w prostej drodze od jego nauczyciela, Miltona H.Ericksona, „hipnoterapeuty wszechczasów”, brzmi:

„Co byś robiła, gdybyś nie piła?”

Pytanie to w gładki sposób weszło do coachingu, gdzie cały szereg pięknych pytań opartych na tej zasadzie, pochodzącej od Miltona Ericksona, ma jeden główny kształt

Co chcesz mieć w zamian za to, co masz?

Gdy John Grinder dostrzegł okazję do użycia swych umiejętności NLP, uczynił to bez wahania. Codzienne życie dostarcza wielu okazji, by wpływać pozytywnie na ludzi którzy nas otaczają. Wystarczy na to się zdecydować, uważnie obserwować ich reakcje i eksperymentować z metodami NLP tak długo, aż zauważymy pożądane zmiany zachodzące w ich życiu.

Tekst zawiera w części anegdotycznej opracowanie Lecha Dębskiego na podstwie „Trance-formations” Johna Grindera i Richarda Bandlera.

[/et_pb_section]

Inne na blogu

EMDR

EMDR

e...

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *