EMDR

Hipnoza – Jak działa podświadomość

2 lipca 2019

Nasza podświadomosc to coś bardzo realnego. Nie jest materialna, ale wpływa na materię.

W każdym momencie życia tworzymy, pozwalamy powstawać, milionom obrazów dookoła siebie. Niektórzy mówią: „mam obraz w środku głowy”, ale gdy zaczynają się przyglądać, odnajdują go często przed sobą, za sobą, z boku, w różnych odległosciach i na różnych wysokościach.

Jak z tego korzystać?

Jak się nauczyć, by nasze myślenie i emocje nas wspierały?

A właściwie najważniejsze pytanie: jak żyć w równowadze i harmonii?

A kwestią narzędziową jest już tak, jak działa hipnoza na podświadomość.

Hipnoza – jak działa podświadomość

Tworzymy lub dopuszczamy do siebie hologramy i materiałem, kanwą, na której powstaja, jest nasza podświadomosc. Gdy pozwolimy nieużytecznym obrazom przychodzić często, utrwalić się, pozostać, zaczyna to niejako „żyć własnym życiem” i wysysać naszą energię. Ilekroć skupiamy się na takich migawkach, filmach, slajdach, choć robimy to z reguły pozaświadomie, (a objawem, sygnałem, który cię o tym informuje, są uczucia), pozwalamy na wyznaczanie im dalszego  biegu naszego  życia.

Praca wykonana solidnie jest wymagająca.

Obietnice bardzo szybkiej CAŁOŚCIOWEJ zmiany są nieprawdziwe. Moment. Doprecyzujmy. Można przeprowadzić bardzo efektywną i faktycznie często błyskawiczną zmianę z JEDNYM hologramem, z jednym wydarzeniem, np.z jedym wydarzeniem traumatycznym czy fobią. Z jednym tak. Ale musimy pamiętać, że mamy takich pomniejszych, mniej dramatycznych, mniej spektakularnych hologramów tysiące lub miliony. To nasze własne doświadczenia, struktury myślowe, nasze programy rodowe, to wpływy i manipulacje z zewnątrz, obrazy dostarczane nam przez TV, internet, media itd.

Każdy, kto od dziecka ma tendencje do, tak zwanej, (a niestety często źle pojętej) autorefleksji, wracania do wydarzeń z przeszłości bez dokonania samouleczenia, do karmienia swojego smutku wspomnieniami, do ruminacji, idąc do kogoś po pomoc na sesję lub szkolenie, może po jednej szybkiej intensywnej zmianie stracić czujność i stwierdzić „teraz już wszystko będzie dobrze”.

Ale niestety, nie będzie.

Czy to znaczy, że szybka zmiana jest niemożliwa?

Szybka zmiana jest możliwa, ale nie w CAŁOŚCI i od razu całego naszego życia, a tylko w jednym KONKRETNYM aspekcie, to prawda. Są też opisywane przypadki osób, które nieraz nazywane są świętymi. Takie osoby doznały w jednym momencie tzw. olśnienia lub oświecenia i zmiany całego życia. Ale czy na pewno wcześniej nie włożyły w to żadnej pracy własnej? Hmm…

To trochę tak, jak ze sprzątaniem. Nie wystarczy zetrzeć kurzu z jednej półki, nawet do błysku, by cały dom był wysprzątany, A nawet jak cały dom zostanie wysprzątany, znów osiadzie kurz. Skuteczna dbałość o swoją energię, o swoje wnętrze i energię to umiejętność zachowywania pewnego rodzaju stałej higieny, stałych zabiegów. I, jak w przypadku sprzątania, pierwszy, drugi i trzeci raz będzie wymagał dużo wysiłku i czasu. Ale z biegiem czasu będzie coraz łatwiej, szybciej i niemal automatycznie. Kiedy wejdziemy na taką falę, kiedy wyrobimy w sobie odpowiednie nawyki, stanie się to proste.

Gdy więc ktoś oferuje nam szybką zmianę, zapytajmy co to znaczy. W porównaniu z czym ona będzie szybka i jaki będzie jej zakres.

Jak działa podświadomość, gdy zmiana jest naprawdę szybka

W ubiegłym tygodniu była u mnie klientka, po kilku miesiącach, z pewną sprawą. Nie ma znaczenia dla tych rozważań jaką konkretnie, ale inną niż poprzednio, nie mającą związku z wcześniejszą pracą. A poprzednio przyszła, by poradzić sobie z wieloletnią fobią na pająki. Wtedy, te kilka miesięcy temu, kilka dni po sesji napisała, że zadziałało, ale że musi poczekać do lata, bo wtedy jest wysyp pająków.

Teraz pracowałyśmy dwie godziny nad bieżącą sprawą i dopiero przed wyjściem przypomniała sobie: „A właśnie! Słuchaj! Dziwna sprawa z tymi pająkami. Kiedyś bałam się wyjść na taras, do ogrodu, bo wszędzie były pająki i uciekałam. A teraz stało się coś dziwnego, jakby mnie omijały. Ja wiem, że one są, bo przecież nie wyginęły, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, a jak już spotkam jakiegoś, nawet takiego dużego z włochatymi nogami, to on idzie dalej i ja idę dalej.” (cytat nie jest dokładny, bo przytaczam z pamięci).

I to JEST szybka zmiana.

Jedna sesja dwugodzinna i króciutka utrwalająca. Tak. To jest jak najbardziej możliwe, więc dla kogoś, kto przez lata borykał się z taką fobią, stosował jakieś dwuletnie programy i to często bezskutecznie, jest to szybka zmiana. Ale ona nie dotyczy całego życia, nie dotyczy poczucia wartości, poczucia odrzucenia z dzieciństwa, braku samoakceptacji czy innych tym podobnych, rzeczy.

Inna osoba. Mężczyzna. Przyszedł na czwartę sesję (każda w odstępie 3-4 tygodnie). Na pierwszej wysypał ze swojego woreczka od razu kilka spraw: słodycze, nadwaga, objadanie się, blokada w działaniu, duża trauma sprzed kilku lat, wieczorne picie alkoholu. Wszystkie pozazębiane. Pracowaliśmy nad tym trzy sesje, po dwie godziny każda. Teraz, na samym początku czwartej, podsumował, że z każdą z tych rzeczy sobie dobrze radzi, zaczął inaczej działać, skończył z drinkowaniem, wspomnienie traumy nie wywołuje żadnych odczuć, odzyskał motywację itd. Przyszedł jedynie dopracować kwestię jedzenia, bo jeszcze nadal lubi jeść, choć daje sobie z tym radę, tyle że jedzenie sprawia mu nadal przyjemność. Hmm… no to oczywiste, że jedzenie jest przyjemne i tak ma być, więc w takiej sytuacji należy przeformułować cel. Ale dążę do tego, co powiedział na końcu: „Wiesz, ja myślałem, że przyjdę na jedną sesję, a ty zrobisz pstryk, uśpisz mnie i samo się zadzieje.” Hmmm… Ano tak.

Nic się nie zadziewa samo. Bez naszego własnego udziału.

Każdy z nas wszystkie potrzebne zasoby, bogactwa, możliwości i rozwiązania, ma w sobie.

Hipnoza nic nie wkłada człowiekowi do głowy ani do duszy. I nie powinna! Gdyby tak było, byłoby strasznie i byłby to dowód na nieistnienie duszy i na to, że ludzie są robotami. Tzw.pranie mózgu stosowane podczas wojen oraz podczas politykowania i bezmyślnego oglądania telewizji faktycznie może nieść wiele zła. Tyle samo, ile oglądanie drastycznych zdjęć na FB, pod którymi kliakasz, dla wyrażenia swojego poparcia lub sprzeciwu „lubię to”.

Ale wszystko, co jest potrzebne do osiągnięcia szczęścia we własnym życiu, jest już w osobie poddającej się mądremu prowadzeniu w hipnozie czy innej metodzie pracy. Wszystkie skarby i mądrości są w nas samych. I nasze zadanie, zadanie na życie, to wyrazić zgodę na siebie. Powiedzieć sobie TAK. Pokochać siebie, wybaczyć sobie i pozbyć się ze swojej przestrzeni nieużytecznych hologramów.

I wracając do pytania o zmianę. Czy u tego klienta była to szybka zmiana czy nie? I dlaczego ktoś może oczekiwać, że będzie szybsza? Że na jednym spotkaniu wysypie z woreczka kilka lub kilkanaście poważnych kwestii, uśnie i obudzi się „kimś innym”?

I czy to w ogóle ma sens, by chcieć być kimś innym?

Zamiast…

Dostrzec w sobie to, co jest najpiękniejsze i wartościowe.


Jest wiele metod. Wszystkie są dobre, jeśli pozwalają na oczyszczenie myśli, emocji i uczuć z tego, co jest iluzją. Możesz wybrać to, co do ciebie najbardziej przemówi. I stosować – codziennie.

Pamiętajmy jedak o tym, że nikt nie jest naszym wybawicielem, zbawcą, guru. Jedyną wybawcą możemy być tylko dla siebie sami. Kiedy słyszę „Jest pani moją ostatnią deską ratunku!” jest to dla mnie czerwone światełko, gdyż często jest to znak, że taka osoba broni się przed wzięciem odpowiedzialności za siebie. I z większą, niż zazwyczaj, siłą podkreślam, że nikt nie może wykonać tej pracy, tylko ona sama. Przy wsparciu kogoś z zewnątrz, bo czasem „z boku widać lepiej”, owszem, ale tylko ona sama.

Bo jak to jest, gdy oczekujemy, że ktoś coś za nas zrobi?

Sesja się kończy, szkolenie się kończy, a ty po miesiącu dostrzegasz coś nowego, innego, równie nieznośnego, kolejne pagórki, kłody, kolejne przeszkody. I szukasz. Szukasz kolejnego guru, który obiecuje ci natychmiastowe uleczenie serca. I szukasz kolejnej „cudownej” metody. I znajdziesz z pewnością. Ale czy nie będzie to kolejna iluzja?

Hipnoza – jak działa podświadomość

czyli ciąg dalszy następuje, gdy potrafisz pracować samodzielnie ze sobą. Możesz jednak zapytać, po co Ci to. Do czego może Ci się przydać hipnoza i to, jak działa hipnoza na podświadomość, skoro kierujesz się swoimi własnymi odczuciami.

 

Kiedy przychodzi do mnie ktoś na spotkanie i pracujemy nad oczyszczenie jednego aspektu, często uczę, jak robić to samodzielnie i zalecam pracę regularną. Niektóre z tych osób wdrażają tę pracę i to mnie zawsze cieszy. Są to ludzie, którzy zaczynają ufać sobie i temu, że tylko sami mogą wykonać swoją pracę. Ale wiem, zwłaszcza po sobie, że o takich zaleceniach się zapomina.
Dlatego warto raz na jakiś czas zrobić naprawdę generalne porządki.

 

Po czym poznać?


Po czym poznasz, że dopuszczasz do zanieczyszczenia swoją podświadomość? To łatwe. Łatwe, by dostrzec.
Lęk, smutek, tzw.doły, uciekanie od ludzi (czyli od siebie), żal, tożsamość ofiary, użalanie się, bezsilność, negatywne myślenie, złość, pielęgnowanie uraz, osądzanie, zazdrość, brak energii, fizyczne niedomagania, uzależnienia, choroby.

Czy już pomyślałaś o tym, dlaczego to, jak działa hipnoza i podświadomość może być dla Ciebie przydatne?

Więcej o tym, jak działa hipnoza możesz znaleźć też TUTAJ

Autor: Mirosława Kopta-Chlebowska

Poznań 02.07.2019.

© Mira Chlebowska, Szkolenia Coaching Mirosława Kopta-Chlebowska, 2019, 8, 8, 19, 217

Kontakt: https://www.mirachlebowska.pl/kontakt/

Czy schudnę jeśli nie ćwiczę ?

Najprościej i najkrócej

Tak

I nic więcej nie musiałabym już napisać.

Ale dla dociekliwych kilka informacji.

Czy to prawda, że…

„Jeśli chcesz schudnąć jedz mniej, ćwicz więcej.”

Hmm… Może nawet Ty masz doświadczenie z tą poradą. I może, jak ja kiedyś, należysz do osób, które przy restrykcyjnych dietach (zastraszająco ograniczonych kalorycznie) i intensywnych ćwiczeniach, zamiast chudnąć, tyją.

Więc o co tu chodzi?

 

70% twojego sukcesu to sposób odżywiania!

Podczas pierwszej sesji z osobą, która przychodzi, by schudnąć, słyszę często:

„Co mam zrobić, jeśli nie mogę ćwiczyć, bo po trzech dniach stawy odmawiają mi posłuszeństwa?”

Albo:

„Ćwiczę na siłowni 3 razy w tygodniu i biegam, i nie chudnę! Dlaczego tak się dzieje?!”

Czasem też:

„To moja wina, że nie chudnę, bo nie mogę się zmobilizować do biegania”

Moja odpowiedź często wtedy brzmi:

– A może właśnie lepiej nie ćwiczyć.

A czasem, gdy widzę osobę o określonych cechach wskazujących na wysoki stan zapalny, mówię wprost:

– Po pierwsze: masz zakaz intensywnego trenowania.

W takim momencie na twarzach wielu osób rysuje się zdziwienie. A jednak.

Pytasz „Czy schudnę, jeśli nie ćwiczę?”

Tak.

Ale… no bez „ale” być nie może.

Zacznij chodzić. Niech Twoje łydki robią 10.000 kroków dziennie. I zmień kolejność posiłków. I… zacznij jeść świadomie.

A wtedy przyjdź na sesję, by

  • pozbyć się kompulsji
  • uleczyć relacje, które powodowały zaspokajanie jedzeniem
  • pozbyć się z diety słodyczy
  • wyjść z niskiego poczucia własnej wartości
  • zmotywować się
  • odpuścić poczucie braku, które kryje się głębiej, bo zamiast miłości słyszałaś „zjedz kochanie”
  • przeprogramować błędne nawyki

Łącząc to wszystko uzyskasz szczupłą zdrową sylwetkę i radość życia.

Mira Chlebowska

Kiedy ćwiczenia na odchudzanie szkodzą a nie pomagają?

Gdy mamy do czynienia z dużą nadwagą lub z otyłością, obciążenia dla układu kostnego są tak duże, że próby intensywnego wysiłku fizycznego każdorazowo kończą się dolegliwościami bólowymi, a to ze strony stawów kolanowych, a to kręgosłupa, lub też kontuzją.

Ale to nie to jest najistotniejsze.

Może być tak, że im więcej będziesz ćwiczyć, tym trudniej będzie schudnąć.

Kiedy tak jest?
Kiedyś to był przypadek szczególny. Dziś, ze względu na tryb życia, jaki prowadzimy, jest to sytacja powszechna.

Insulinooporność, choroby autoimmunizacyjne, policystyczne jajniki – co łączy te rzeczy?

Można niemal z pewnością przyjąć, że osoba z chorobą autoimmunizacyjną ma również insulinooporność.

Również osoby, które od dawna borykają się z nadwagą, a każda dieta kończy się przybraniem jeszcze więcej, mają zaburzony metabolizm.

W dzisiejszym świecie, jeśli jesz „zdrowo” czyli zgodnie z powszechnymi zaleceniami, niemal na pewno masz insulinooporność.

 

Insulinooporność

Towarzyszy jej nadwaga/otyłość, ogromna trudność ze schudnięciem i jednocześnie odporność komórek na insulinę. Odporność, która może doprowadzić nawet do dystrofii mięśni, choć początkow, dosyć długo, objawia się nieustannym zmęczeniem, małą ilością energii, ogólną słabością przy potrzebie wykonania wysiłku fizycznego. Często współtowarzyszy stan bezsilności, tzw.doły, czasem nawet nazywane depresją.

Sprawy nie ułatwia fakt, że większość powszechnie znanych i stosowanych zaleceń dietetycznych ma się nijak do chudnięcia osoby ze słabą wrażliwością komórek na insulinę. 5 posiłków na dobę, płatki od rana i tym podobne zalecenia, działają odwrotnie.

Przy insulinooporności masz wysoki poziom „startowy” insuliny, ten po obudzeniu się. I nie warto patrzeć na normy laboratoryjne, gdyż one wskazują na inny obszar, a nie na Twoje możliwości schudnięcia. Zatem nawet jeśli masz insulinę w normie laboratoryjnej, norma ta może być przekroczona w kwestiach możliwości odchudzania.

Aby chudnąć musisz mieć na czczo insulinę jednocyfrową!

Gdy insulina jest wyższa, trudno Ci schudnąć. W takiej sytuacji zablokowany jest bowiem hormon glukagon – niezbędny, by spalać tkankę tłuszczową.

Co ze mną jest nie tak, że nie chudnę?

Jeśli jesteś taką osobą, to większość zaleceń dietetycznych będzie powodować u Ciebie albo zero efektu, albo wręcz tycie.

To samo dotyczy intensywnej aktywności fizycznej. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym więcej będziesz gromadzić tkanki tłuszczowej. Czasem dotyczy to trenerów fitness, dla których może to być dramatem, gdyż muszą uprawiać intensywne sporty zawodowo. Wiąże się to z powstawaniem w ciele stanów zapalnych pod wpływem intensywnej aktywności fizycznej.

Tyję od listka sałaty

Szczupli w to nie wierzą. Dla nich sprawa jest oczywista – MNIEJ ŻREĆ

Ale osoba, która od lat próbowała już wszystkiego i przykładała się solidnie, a jednak nie osiągnęła rezultatu, wie, że to prawda.

Ćwiczenia na odchudzanie dla opornych

Aktywność fizyczna powinna być w takim przypadku krótka i intensywna. Mało intensywny wysiłek nie uwrażliwi naszych komórek na insulinę. Zbyt długotrwały i intensywny natomiast podniesie hormon stresu, kortyzol, który podniesie nam poziom insuliny, zablokuje w wątrobie glukagon, a co za tym idzie, pośle z mózgu informację, by zablokować chudniecie i gromadzić tkankę tłuszczową.

Ćwiczyć albo nie ćwiczyć! Oto jest pytanie!

Ćwiczyć, ale

  1. dobierać rodzaj ćwiczeń pod względem reakcji organizmu na insulinę
  2. intensywnie ćwiczyć dopiero wtedy, gdy Twoja waga spadnie na tyle, by nie powodować kontuzji.

Przy zastosowaniu odpowiednich zaleceń żywieniowych będziesz chudnąć 3-5 kg na miesiąc. I dopiero wtedy, gdy osiągniesz wagę dającą Ci możliwość bezpiecznego wysiłku, możesz zacząć ćwiczyć intensywniej. A wtedy Twoim zadaniem będzie sprawdzanie czy zintensyfikowanie ćwiczeń nie powoduje tycia.

CHODZENIE PIECHOTĄ

6.000-10.000 kroków dziennie to najlepsze przykazanie Matki Natury!

Spośród wielu korzyści wymienić tu koniecznie trzeba następujące:

  • redukcja masy ciała
  • zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę – i o to najbardziej chodzi
  • wzmocnienie mięśni
  • poprawa gęstości kości
  • usunięcie stresu, napięć, niepokoju
  • rozwija też korę przedczołową – a to oznacza wzmocnienie tego, co nazywamy SIŁĄ WOLI!

Najlepsze ćwiczenia na odchudzanie to:

  • Najlepsze jest chodzenie – to już ustaliliśmy powyżej.
  • Tabata – 20-sekundowy intensywny wysiłek na przemian z 10-cio sekundowymi przerwami, zazwyczaj 8 serii (tabata przynosi znakomite korzyści również w niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II)
  • ćwiczenia takie, jak pływanie, jazda na rowerze, również , ale trzeba zwrócić wtedy uwagę, by nie przekraczać 60% swojej maksymalnej częstości pracy serca

Jakich ćwiczeń unikać, by schudnąć?

  • niewskazane (niestety albo stety) jest bieganie!!!
  • źle może zadziałać pływanie długotrwałe z intensywnym wysiłkiem!
  • niewskazany każdy sport, w którym tętno będzie dochodzić do granicy Twojej normy

Jak obliczyć 60% maksymalnego tętna?

  • Od 220 odejmuj wiek i w ten sposób otrzymujesz tętno maksymalne.
  • Następnie oblicz 60% z tej liczby.

I to jest tętno, którego pilnujemy, by go nie przekraczać.

[/et_pb_post_content][/et_pb_column][/et_pb_row]

Nasza podświadomosc to coś bardzo realnego. Nie jest materialna, ale wpływa na materię.

W każdym momencie życia tworzymy, pozwalamy powstawać, milionom obrazów dookoła siebie. Niektórzy mówią: „mam obraz w środku głowy”, ale gdy zaczynają się przyglądać, odnajdują go często przed sobą, za sobą, z boku, w różnych odległosciach i na różnych wysokościach.

Jak z tego korzystać?

Jak się nauczyć, by nasze myślenie i emocje nas wspierały?

A właściwie najważniejsze pytanie: jak żyć w równowadze i harmonii?

A kwestią narzędziową jest już tak, jak działa hipnoza na podświadomość.

Hipnoza – jak działa podświadomość

Tworzymy lub dopuszczamy do siebie hologramy i materiałem, kanwą, na której powstaja, jest nasza podświadomosc. Gdy pozwolimy nieużytecznym obrazom przychodzić często, utrwalić się, pozostać, zaczyna to niejako „żyć własnym życiem” i wysysać naszą energię. Ilekroć skupiamy się na takich migawkach, filmach, slajdach, choć robimy to z reguły pozaświadomie, (a objawem, sygnałem, który cię o tym informuje, są uczucia), pozwalamy na wyznaczanie im dalszego  biegu naszego  życia.

Praca wykonana solidnie jest wymagająca.

Obietnice bardzo szybkiej CAŁOŚCIOWEJ zmiany są nieprawdziwe. Moment. Doprecyzujmy. Można przeprowadzić bardzo efektywną i faktycznie często błyskawiczną zmianę z JEDNYM hologramem, z jednym wydarzeniem, np.z jedym wydarzeniem traumatycznym czy fobią. Z jednym tak. Ale musimy pamiętać, że mamy takich pomniejszych, mniej dramatycznych, mniej spektakularnych hologramów tysiące lub miliony. To nasze własne doświadczenia, struktury myślowe, nasze programy rodowe, to wpływy i manipulacje z zewnątrz, obrazy dostarczane nam przez TV, internet, media itd.

Każdy, kto od dziecka ma tendencje do, tak zwanej, (a niestety często źle pojętej) autorefleksji, wracania do wydarzeń z przeszłości bez dokonania samouleczenia, do karmienia swojego smutku wspomnieniami, do ruminacji, idąc do kogoś po pomoc na sesję lub szkolenie, może po jednej szybkiej intensywnej zmianie stracić czujność i stwierdzić „teraz już wszystko będzie dobrze”.

Ale niestety, nie będzie.

Czy to znaczy, że szybka zmiana jest niemożliwa?

Szybka zmiana jest możliwa, ale nie w CAŁOŚCI i od razu całego naszego życia, a tylko w jednym KONKRETNYM aspekcie, to prawda. Są też opisywane przypadki osób, które nieraz nazywane są świętymi. Takie osoby doznały w jednym momencie tzw. olśnienia lub oświecenia i zmiany całego życia. Ale czy na pewno wcześniej nie włożyły w to żadnej pracy własnej? Hmm…

To trochę tak, jak ze sprzątaniem. Nie wystarczy zetrzeć kurzu z jednej półki, nawet do błysku, by cały dom był wysprzątany, A nawet jak cały dom zostanie wysprzątany, znów osiadzie kurz. Skuteczna dbałość o swoją energię, o swoje wnętrze i energię to umiejętność zachowywania pewnego rodzaju stałej higieny, stałych zabiegów. I, jak w przypadku sprzątania, pierwszy, drugi i trzeci raz będzie wymagał dużo wysiłku i czasu. Ale z biegiem czasu będzie coraz łatwiej, szybciej i niemal automatycznie. Kiedy wejdziemy na taką falę, kiedy wyrobimy w sobie odpowiednie nawyki, stanie się to proste.

Gdy więc ktoś oferuje nam szybką zmianę, zapytajmy co to znaczy. W porównaniu z czym ona będzie szybka i jaki będzie jej zakres.

Jak działa podświadomość, gdy zmiana jest naprawdę szybka

W ubiegłym tygodniu była u mnie klientka, po kilku miesiącach, z pewną sprawą. Nie ma znaczenia dla tych rozważań jaką konkretnie, ale inną niż poprzednio, nie mającą związku z wcześniejszą pracą. A poprzednio przyszła, by poradzić sobie z wieloletnią fobią na pająki. Wtedy, te kilka miesięcy temu, kilka dni po sesji napisała, że zadziałało, ale że musi poczekać do lata, bo wtedy jest wysyp pająków.

Teraz pracowałyśmy dwie godziny nad bieżącą sprawą i dopiero przed wyjściem przypomniała sobie: „A właśnie! Słuchaj! Dziwna sprawa z tymi pająkami. Kiedyś bałam się wyjść na taras, do ogrodu, bo wszędzie były pająki i uciekałam. A teraz stało się coś dziwnego, jakby mnie omijały. Ja wiem, że one są, bo przecież nie wyginęły, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, a jak już spotkam jakiegoś, nawet takiego dużego z włochatymi nogami, to on idzie dalej i ja idę dalej.” (cytat nie jest dokładny, bo przytaczam z pamięci).

I to JEST szybka zmiana.

Jedna sesja dwugodzinna i króciutka utrwalająca. Tak. To jest jak najbardziej możliwe, więc dla kogoś, kto przez lata borykał się z taką fobią, stosował jakieś dwuletnie programy i to często bezskutecznie, jest to szybka zmiana. Ale ona nie dotyczy całego życia, nie dotyczy poczucia wartości, poczucia odrzucenia z dzieciństwa, braku samoakceptacji czy innych tym podobnych, rzeczy.

Inna osoba. Mężczyzna. Przyszedł na czwartę sesję (każda w odstępie 3-4 tygodnie). Na pierwszej wysypał ze swojego woreczka od razu kilka spraw: słodycze, nadwaga, objadanie się, blokada w działaniu, duża trauma sprzed kilku lat, wieczorne picie alkoholu. Wszystkie pozazębiane. Pracowaliśmy nad tym trzy sesje, po dwie godziny każda. Teraz, na samym początku czwartej, podsumował, że z każdą z tych rzeczy sobie dobrze radzi, zaczął inaczej działać, skończył z drinkowaniem, wspomnienie traumy nie wywołuje żadnych odczuć, odzyskał motywację itd. Przyszedł jedynie dopracować kwestię jedzenia, bo jeszcze nadal lubi jeść, choć daje sobie z tym radę, tyle że jedzenie sprawia mu nadal przyjemność. Hmm… no to oczywiste, że jedzenie jest przyjemne i tak ma być, więc w takiej sytuacji należy przeformułować cel. Ale dążę do tego, co powiedział na końcu: „Wiesz, ja myślałem, że przyjdę na jedną sesję, a ty zrobisz pstryk, uśpisz mnie i samo się zadzieje.” Hmmm… Ano tak.

Nic się nie zadziewa samo. Bez naszego własnego udziału.

Każdy z nas wszystkie potrzebne zasoby, bogactwa, możliwości i rozwiązania, ma w sobie.

Hipnoza nic nie wkłada człowiekowi do głowy ani do duszy. I nie powinna! Gdyby tak było, byłoby strasznie i byłby to dowód na nieistnienie duszy i na to, że ludzie są robotami. Tzw.pranie mózgu stosowane podczas wojen oraz podczas politykowania i bezmyślnego oglądania telewizji faktycznie może nieść wiele zła. Tyle samo, ile oglądanie drastycznych zdjęć na FB, pod którymi kliakasz, dla wyrażenia swojego poparcia lub sprzeciwu „lubię to”.

Ale wszystko, co jest potrzebne do osiągnięcia szczęścia we własnym życiu, jest już w osobie poddającej się mądremu prowadzeniu w hipnozie czy innej metodzie pracy. Wszystkie skarby i mądrości są w nas samych. I nasze zadanie, zadanie na życie, to wyrazić zgodę na siebie. Powiedzieć sobie TAK. Pokochać siebie, wybaczyć sobie i pozbyć się ze swojej przestrzeni nieużytecznych hologramów.

I wracając do pytania o zmianę. Czy u tego klienta była to szybka zmiana czy nie? I dlaczego ktoś może oczekiwać, że będzie szybsza? Że na jednym spotkaniu wysypie z woreczka kilka lub kilkanaście poważnych kwestii, uśnie i obudzi się „kimś innym”?

I czy to w ogóle ma sens, by chcieć być kimś innym?

Zamiast…

Dostrzec w sobie to, co jest najpiękniejsze i wartościowe.


Jest wiele metod. Wszystkie są dobre, jeśli pozwalają na oczyszczenie myśli, emocji i uczuć z tego, co jest iluzją. Możesz wybrać to, co do ciebie najbardziej przemówi. I stosować – codziennie.

Pamiętajmy jedak o tym, że nikt nie jest naszym wybawicielem, zbawcą, guru. Jedyną wybawcą możemy być tylko dla siebie sami. Kiedy słyszę „Jest pani moją ostatnią deską ratunku!” jest to dla mnie czerwone światełko, gdyż często jest to znak, że taka osoba broni się przed wzięciem odpowiedzialności za siebie. I z większą, niż zazwyczaj, siłą podkreślam, że nikt nie może wykonać tej pracy, tylko ona sama. Przy wsparciu kogoś z zewnątrz, bo czasem „z boku widać lepiej”, owszem, ale tylko ona sama.

Bo jak to jest, gdy oczekujemy, że ktoś coś za nas zrobi?

Sesja się kończy, szkolenie się kończy, a ty po miesiącu dostrzegasz coś nowego, innego, równie nieznośnego, kolejne pagórki, kłody, kolejne przeszkody. I szukasz. Szukasz kolejnego guru, który obiecuje ci natychmiastowe uleczenie serca. I szukasz kolejnej „cudownej” metody. I znajdziesz z pewnością. Ale czy nie będzie to kolejna iluzja?

Hipnoza – jak działa podświadomość

czyli ciąg dalszy następuje, gdy potrafisz pracować samodzielnie ze sobą. Możesz jednak zapytać, po co Ci to. Do czego może Ci się przydać hipnoza i to, jak działa hipnoza na podświadomość, skoro kierujesz się swoimi własnymi odczuciami.

 

Kiedy przychodzi do mnie ktoś na spotkanie i pracujemy nad oczyszczenie jednego aspektu, często uczę, jak robić to samodzielnie i zalecam pracę regularną. Niektóre z tych osób wdrażają tę pracę i to mnie zawsze cieszy. Są to ludzie, którzy zaczynają ufać sobie i temu, że tylko sami mogą wykonać swoją pracę. Ale wiem, zwłaszcza po sobie, że o takich zaleceniach się zapomina.
Dlatego warto raz na jakiś czas zrobić naprawdę generalne porządki.

 

Po czym poznać?


Po czym poznasz, że dopuszczasz do zanieczyszczenia swoją podświadomość? To łatwe. Łatwe, by dostrzec.
Lęk, smutek, tzw.doły, uciekanie od ludzi (czyli od siebie), żal, tożsamość ofiary, użalanie się, bezsilność, negatywne myślenie, złość, pielęgnowanie uraz, osądzanie, zazdrość, brak energii, fizyczne niedomagania, uzależnienia, choroby.

Czy już pomyślałaś o tym, dlaczego to, jak działa hipnoza i podświadomość może być dla Ciebie przydatne?

Więcej o tym, jak działa hipnoza możesz znaleźć też TUTAJ

Autor: Mirosława Kopta-Chlebowska

Poznań 02.07.2019.

© Mira Chlebowska, Szkolenia Coaching Mirosława Kopta-Chlebowska, 2019, 8, 8, 19, 217

Kontakt: https://www.mirachlebowska.pl/kontakt/

[/et_pb_section]

Inne na blogu

EMDR

EMDR

e...

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *