EMDR

Dziecięca trauma echem się odbija

7 października 2020

Dziecięca trauma

Dziecięca trauma odbija się echem, czasem a najmniej spodziewanym momencie.

To coś, co niewątpliwie może dotyczyć wielu z nas. I chociaż powiedzenie, że to cud, że wyszliśmy z dzieciństwa żywi, może mieć sens, dobra informacja jest taka, że każdą ranę możemy uleczyć.

Nawet taką, gdy przeżyliśmy ostracyzm, odrzucenie, zdradę, bezsilność. Nawet, gdy przeżyliśmy coś, co niewątpliwie było dla nas jak egzekucja.

Nabyte we wczesnym dzieciństwie doświadczenia, powodujące konflikt wewnętrzny, mogą pozostać ukryte przed dorosłą świadomością, czekając do wyjaśnienia. Czekając na dzień, gdy dorosły chłopiec, dorosła dziewczynka stanie się gotowy i gotowa, by pojąć, zaakceptować i uleczyć.

40 lat temu

Pięciolatka wraca z przedszkola w słoneczny dzień. Koniec wiosny, za chwilę zacznie się lato.

Ma do domu 200 metrów. To wieś, a w tych czasach dzieci mogą jeszcze wracać same do domu. Zwłaszcza, że samochód przejeżdża tędy „raz na ruski rok”.

Podchodząc do domu z czerwonej cegły, wkłada ręce do kieszeni bluzy z kapturem. Kangurka się to nazywa. Wyczuwa w kieszeni mały przedmiot. Wyjmuje go.

Unosi brwi i wstrzymuje oddech.

Właśnie trzyma w dłoni mały, plastikowy, jarmarczny zegarek. Taki, jaki można kupić podczas odpustu. W te dni, gdy przed kościołem ustawiają się kolorowe stragany.

Mały zegarek z plastiku. Ten, który dziś rano w przedszkolu pokazywała o rok młodsza koleżanka.

Jej myśli tężeją i rosną. Jak napęczniałe, wielkie, zbyt ciasno upakowane w słoiku śliwki. Widziała kiedyś taki słój z renklodami.

Przecież wie, że to nie należy do niej. Skąd go ma?

Unosi głowę i jej wzrok zatrzymuje się na stającej obok matce, która właśnie wróciła z pracy.

– Skąd to masz?!

–  Nie wiem.

–  Skąd to masz?!- powtarza pytanie matka, a ton jej głosu nie wróży nic dobrego.

–  Nie wiem. – odpowiada dziewczynka, tym z większym naciskiem, ale i lękiem, który zaczyna drążyć splot słoneczny.

–  Kłamiesz! Przyznaj się! Skąd to masz?! UKRADŁAŚ!? – oskarżycielski ton zapędza dziewczynkę w róg niewidzialnej klatki.

–  Nie. Nie wiem! – upiera się przy swoim, ale teraz już ze łzami w oczach.

Poranek następnego dnia

Niewątpliwie zjedzenie czegoś w taki dzień byłoby mistrzostwem świata.

Kęs staje w gardle. Odruch wymiotny, powtórzony kilkakrotnie, pomimo tego, że usiłuje go powstrzymać.

Boli ją szarpane ramię, za które jest ciągnięta do przedszkola. Chociaż nie chce tam iść całe ciało, ona nie ma na to wpływu.

Przyznaj się i przeproś

Matka coś mówi, przyciszonym głosem, do spotkanej na korytarzu dyrektorki.

Dziewczynka zmienia buty na kapcie. Jej ruchy są automatyczne, jak u robota starej generacji.

Znów silny uścisk dłoni. Wchodzą do największej sali. Tu mieszczą się wszystkie dzieci. To do tej sali w ubiegłym roku przyszedł Mikołaj. Był straszny i rozdawał prezenty. Brzydki i groźny. Wygrażał grubą sękatą laską. I kazał mówić wierszyki albo śpiewać, i zapewniać, że było się grzecznym przez cały rok.

Panie przyprowadzają wszystkie dzieci, zagarniając je, jak rozbiegające się stadko kurcząt.

Stają w kręgu.

Sala jest teraz tak jasna, że gdyby nasza bohaterka była starsza i miała większą wiedzę, pomyślałaby, że to zupełnie jak w sali operacyjnej, oświetlonej zimnymi jarzeniówkami. Chociaż… jeśli byłaby starsza, wiedziałaby, że to jej percepcja jest zaburzona. Ale ma przecież pięć lat…

Ledwo stoi, na nóżkach jak z lekko tylko ostygłej plasteliny.

Dziewczynka, do której należy zegarek, stoi dokładnie naprzeciwko. Po drugiej stronie wielkiego kręgu.

Gdy pani dyrektor coś mówi, zapada cisza. Do dziewczynki docierają pojedyczne słowa: „ukradła”, „przyznać się”, „przeprosić”.

Czuje pchnięcie w plecy, które wyrzuca ją na środek.

Robi krok… W ręku ściska zabawkę… Słyszy śmiechy dzieci…

Kiedy staje na przeciwko tej dziewczynki, przelatuje jej myśl, że mają tak samo na imię…

– Przepraszam. – wydusza szeptem. Czy robi coś złego, bo kłamie, czy coś dobrego, bo jest posłuszna?

– Głośniej!  – dobiega do niej głos, jak ze studni.

– Przepraszam!

Wiele lat później

Nie pamiętała co było potem.

Ta dziecięca trauma dała jednak rezultat w postaci głęboko zakodowanych przekonań:

  • „jestem zawsze sama”,
  • „nikt mnie nigdy nie ochroni”,
  • „przepraszanie jest dobre”,
  • „jestem zła”,
  • „nie zasługuję na szacunek”,
  • „wszyscy się ze mnie śmieją”
  • „jestem zawsze winna”.

Pamięć się budzi, gdy jest się gotowym

Szczegóły tego zdarzenia nasza bohaterka wyparła z pamięci na wiele lat.

Tak działa podświadomość i jest w tym duża mądrość.

Jako dorosła kobieta, postanowiła skorzystać z hipnoterapii, z zupełnie innego powodu.

Temat, z jakim przyszła to był

lęk związany z pracą

A dokładniej – lęk przed fałszywym oskarżeniem o kradzież.

Ponieważ pracowała w miejscu, gdzie do kasy miało dostęp kilka osób, to chociaż standardy kontroli były wysokie, ona nie czuła się bezpiecznie.

Jeśli jednak sądzisz, że skojarzyła to z wdrukiem z dzieciństwa, nie masz racji.

Stało się to dopiero na sesji.

Podświadomość pokazała wdruk

Do wyjaśnienia dotarła dopiero w gabinecie.

Praca, którą wykonałyśmy:

  • oczyszczająca podróż na linii przeszłości,
  • rozwiązanie konfliktu wewnętrznego,
  • praca w przestrzeni serca,
  • usunięcie lęków dotyczących obecnej sytuacji.

Wtedy stała się w pełni gotowa na regresję.

Podczas sesji regresji wróciła do tamtego doświadczenia. Uświadomiła sobie szczegóły, całą sytuację i dotarło do niej wyraźnie, że ona i ta druga dziewczynka były imienniczkami. Zobaczyła przedszkolny korytarz, ławeczki pod ścianą, gdzie zostawiała buciki i zakładała papcie.

Zobaczyła też wieszczaki na ścianie, każde z imieniem i znaczkiem. Na jedym z wieszaczków wisiała jej kangurka. I sąsiedni wieszaczek, z tym samym imieniem, z podobnego typu bluzą. I zobaczyła rękę, tłustawą, dorosłą, spracowaną, która przez chwilę kołysze się wahającym gestem między dwiema bluzami. A potem wkłada zabawkę do kieszeni. Do jej bluzy.

Godnym uwagi jest fakt, że nasza klientka nie miała odwagi lub też chęci pójść w tym momencie dalej.

Była tak poruszona tym rozwiązaniem tajemnicy, że dopiero na następnej sesji „zajrzała” w ten obszar powtórnie. I zobaczyła również twarz osoby z korytarza – kobiety. Więcej nie potrzebowała.

Dziecięca trauma

Podsumowanie

Wczesna dziecięca trauma może nastąpić w wieku kilku lat. Może mieć też miejsce u nowonarodzonego dziecka lub powstać nawet przed narodzeniem, bo i wtedy na dziecko w łonie matki wpływ ma to, co ona sama przeżywa i czego doświadcza.

Dziecięca trauma obejmuje czyny i zaniechania ze strony rodziców, członków rodu, opiekunów, które istotnie prowadzą do konsekwencji w życiu dorosłym.

Co zapisuje podświadomość

Ta część nas, którą nazywamy podświadomością, rejestruje każdą sekundę naszego życia. Robi to za pomocą dostępnych nam w danym momencie zmysłów. Może rejestrować obrazy, dźwięki, uczucia, smaki i zapachy, a zatem nawet tak niekontrolowane świadomie doświadczenie, jak temperatura powietrza w pomieszczeniu, natężenie i barwa światła itd.

Według koncepcji Pola, pola energoinformacyjnego, pola morfogenetycznego, podświadomość ma dostęp do zbiorowej podświadomości, zatem może niejako „zajrzeć” tam, gdzie fizycznie człowieka nie było.

Do wyjaśnienia tego, jak zapisy podświadomości wpływają na na nasze życie, uzupełniająco służy też koncepcja wibracji, które wysyłamy do energii wszechświata. Ponieważ to wszystko się ze sobą łączy i daje rezultaty w naszym życiu.

Nie zdziwi Cię zapewne fakt, że gdy owa klientka wysyłała wibracje o częstotliwości poczucia winy, lęku przed oskarżeniem, wstydu i braku szacunku do siebie, otrzymywała odpowiedź pasującą do tego. Dosłownie „pakowała się” w sytuacje adekwatne do swoich wibracji.

Podświadomość na poziomie biologicznym

Podstawowa rola podświadomości to chronienie życia. A w drugiej kolejności ochrona zdrowia człowieka.

Jednym z mechanizmów tej ochrony jest przenoszenie poza obszar pamięci tego, co mogłoby w danym momencie być zagrożeniem dla człowieka, nie do końca jeszcze gotowego na uniesienie na przykład ciężaru danego ciężaru. Dlatego zjawisko zapomnienia to coś naturalnego, czego doświadcza wielu ludzi. Wydaje się, i tak też wynika z doświadczeń w mojej pracy, że człowiek jest w stanie zapomnieć również w dorosłym życiu jakiś odcinek czasu, również wtedy, gdy nie jest to spowodowane uszkodzeniem fizycznym ciała czy mózgu.

Ten mechanizm dotyczy zatem nie tylko dzieci, ale również osób dorosłych.

Carl Gustav Jung

Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierować twoim życiem, a ty będziesz nazywać to przeznaczeniem.”

Ważnym aspektem jest to, że nieuświadomione przekonania, uczucia, doświadczenia, mogą niweczyć nasze dążenia w życiu dorosłym. To, co nazywam wdrukami, może rzutować na nasze dorosłe decyzje, mechanizmy poddawania się, odpuszczania, wchodzenia w rolę ofiary itd. Konsekwencji różnego typu może być ogrom.

W pracy terapeutycznej, gdy klient odkrywa swoją wewnętrzną siłę i moc, w pewnym momencie staje się gotowy na wzięcie swojego doświadczenia w całości. Jest gotowy na to, by odkryć to, co zakryte. I wtedy podświadomość zdejmuje zasłonę.

Aby zaistniał ład w naszym świecie zewnętrznym, musimy zintegrować konflikty wewnętrzne, które wynikają z istniejących w nas ukrytych programów. Konflikty wewnętrzne unaoczniają nam, w którym miejscu brak nam spójności i które części mamy zintegrować.

Colin P.Sisson „Podróż w głąb siebie”

Możesz i Ty popracować

 

Czy schudnę jeśli nie ćwiczę ?

Najprościej i najkrócej

Tak

I nic więcej nie musiałabym już napisać.

Ale dla dociekliwych kilka informacji.

Czy to prawda, że…

„Jeśli chcesz schudnąć jedz mniej, ćwicz więcej.”

Hmm… Może nawet Ty masz doświadczenie z tą poradą. I może, jak ja kiedyś, należysz do osób, które przy restrykcyjnych dietach (zastraszająco ograniczonych kalorycznie) i intensywnych ćwiczeniach, zamiast chudnąć, tyją.

Więc o co tu chodzi?

 

70% twojego sukcesu to sposób odżywiania!

Podczas pierwszej sesji z osobą, która przychodzi, by schudnąć, słyszę często:

„Co mam zrobić, jeśli nie mogę ćwiczyć, bo po trzech dniach stawy odmawiają mi posłuszeństwa?”

Albo:

„Ćwiczę na siłowni 3 razy w tygodniu i biegam, i nie chudnę! Dlaczego tak się dzieje?!”

Czasem też:

„To moja wina, że nie chudnę, bo nie mogę się zmobilizować do biegania”

Moja odpowiedź często wtedy brzmi:

– A może właśnie lepiej nie ćwiczyć.

A czasem, gdy widzę osobę o określonych cechach wskazujących na wysoki stan zapalny, mówię wprost:

– Po pierwsze: masz zakaz intensywnego trenowania.

W takim momencie na twarzach wielu osób rysuje się zdziwienie. A jednak.

Pytasz „Czy schudnę, jeśli nie ćwiczę?”

Tak.

Ale… no bez „ale” być nie może.

Zacznij chodzić. Niech Twoje łydki robią 10.000 kroków dziennie. I zmień kolejność posiłków. I… zacznij jeść świadomie.

A wtedy przyjdź na sesję, by

  • pozbyć się kompulsji
  • uleczyć relacje, które powodowały zaspokajanie jedzeniem
  • pozbyć się z diety słodyczy
  • wyjść z niskiego poczucia własnej wartości
  • zmotywować się
  • odpuścić poczucie braku, które kryje się głębiej, bo zamiast miłości słyszałaś „zjedz kochanie”
  • przeprogramować błędne nawyki

Łącząc to wszystko uzyskasz szczupłą zdrową sylwetkę i radość życia.

Mira Chlebowska

Kiedy ćwiczenia na odchudzanie szkodzą a nie pomagają?

Gdy mamy do czynienia z dużą nadwagą lub z otyłością, obciążenia dla układu kostnego są tak duże, że próby intensywnego wysiłku fizycznego każdorazowo kończą się dolegliwościami bólowymi, a to ze strony stawów kolanowych, a to kręgosłupa, lub też kontuzją.

Ale to nie to jest najistotniejsze.

Może być tak, że im więcej będziesz ćwiczyć, tym trudniej będzie schudnąć.

Kiedy tak jest?
Kiedyś to był przypadek szczególny. Dziś, ze względu na tryb życia, jaki prowadzimy, jest to sytacja powszechna.

Insulinooporność, choroby autoimmunizacyjne, policystyczne jajniki – co łączy te rzeczy?

Można niemal z pewnością przyjąć, że osoba z chorobą autoimmunizacyjną ma również insulinooporność.

Również osoby, które od dawna borykają się z nadwagą, a każda dieta kończy się przybraniem jeszcze więcej, mają zaburzony metabolizm.

W dzisiejszym świecie, jeśli jesz „zdrowo” czyli zgodnie z powszechnymi zaleceniami, niemal na pewno masz insulinooporność.

 

Insulinooporność

Towarzyszy jej nadwaga/otyłość, ogromna trudność ze schudnięciem i jednocześnie odporność komórek na insulinę. Odporność, która może doprowadzić nawet do dystrofii mięśni, choć początkow, dosyć długo, objawia się nieustannym zmęczeniem, małą ilością energii, ogólną słabością przy potrzebie wykonania wysiłku fizycznego. Często współtowarzyszy stan bezsilności, tzw.doły, czasem nawet nazywane depresją.

Sprawy nie ułatwia fakt, że większość powszechnie znanych i stosowanych zaleceń dietetycznych ma się nijak do chudnięcia osoby ze słabą wrażliwością komórek na insulinę. 5 posiłków na dobę, płatki od rana i tym podobne zalecenia, działają odwrotnie.

Przy insulinooporności masz wysoki poziom „startowy” insuliny, ten po obudzeniu się. I nie warto patrzeć na normy laboratoryjne, gdyż one wskazują na inny obszar, a nie na Twoje możliwości schudnięcia. Zatem nawet jeśli masz insulinę w normie laboratoryjnej, norma ta może być przekroczona w kwestiach możliwości odchudzania.

Aby chudnąć musisz mieć na czczo insulinę jednocyfrową!

Gdy insulina jest wyższa, trudno Ci schudnąć. W takiej sytuacji zablokowany jest bowiem hormon glukagon – niezbędny, by spalać tkankę tłuszczową.

Co ze mną jest nie tak, że nie chudnę?

Jeśli jesteś taką osobą, to większość zaleceń dietetycznych będzie powodować u Ciebie albo zero efektu, albo wręcz tycie.

To samo dotyczy intensywnej aktywności fizycznej. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym więcej będziesz gromadzić tkanki tłuszczowej. Czasem dotyczy to trenerów fitness, dla których może to być dramatem, gdyż muszą uprawiać intensywne sporty zawodowo. Wiąże się to z powstawaniem w ciele stanów zapalnych pod wpływem intensywnej aktywności fizycznej.

Tyję od listka sałaty

Szczupli w to nie wierzą. Dla nich sprawa jest oczywista – MNIEJ ŻREĆ

Ale osoba, która od lat próbowała już wszystkiego i przykładała się solidnie, a jednak nie osiągnęła rezultatu, wie, że to prawda.

Ćwiczenia na odchudzanie dla opornych

Aktywność fizyczna powinna być w takim przypadku krótka i intensywna. Mało intensywny wysiłek nie uwrażliwi naszych komórek na insulinę. Zbyt długotrwały i intensywny natomiast podniesie hormon stresu, kortyzol, który podniesie nam poziom insuliny, zablokuje w wątrobie glukagon, a co za tym idzie, pośle z mózgu informację, by zablokować chudniecie i gromadzić tkankę tłuszczową.

Ćwiczyć albo nie ćwiczyć! Oto jest pytanie!

Ćwiczyć, ale

  1. dobierać rodzaj ćwiczeń pod względem reakcji organizmu na insulinę
  2. intensywnie ćwiczyć dopiero wtedy, gdy Twoja waga spadnie na tyle, by nie powodować kontuzji.

Przy zastosowaniu odpowiednich zaleceń żywieniowych będziesz chudnąć 3-5 kg na miesiąc. I dopiero wtedy, gdy osiągniesz wagę dającą Ci możliwość bezpiecznego wysiłku, możesz zacząć ćwiczyć intensywniej. A wtedy Twoim zadaniem będzie sprawdzanie czy zintensyfikowanie ćwiczeń nie powoduje tycia.

CHODZENIE PIECHOTĄ

6.000-10.000 kroków dziennie to najlepsze przykazanie Matki Natury!

Spośród wielu korzyści wymienić tu koniecznie trzeba następujące:

  • redukcja masy ciała
  • zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę – i o to najbardziej chodzi
  • wzmocnienie mięśni
  • poprawa gęstości kości
  • usunięcie stresu, napięć, niepokoju
  • rozwija też korę przedczołową – a to oznacza wzmocnienie tego, co nazywamy SIŁĄ WOLI!

Najlepsze ćwiczenia na odchudzanie to:

  • Najlepsze jest chodzenie – to już ustaliliśmy powyżej.
  • Tabata – 20-sekundowy intensywny wysiłek na przemian z 10-cio sekundowymi przerwami, zazwyczaj 8 serii (tabata przynosi znakomite korzyści również w niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II)
  • ćwiczenia takie, jak pływanie, jazda na rowerze, również , ale trzeba zwrócić wtedy uwagę, by nie przekraczać 60% swojej maksymalnej częstości pracy serca

Jakich ćwiczeń unikać, by schudnąć?

  • niewskazane (niestety albo stety) jest bieganie!!!
  • źle może zadziałać pływanie długotrwałe z intensywnym wysiłkiem!
  • niewskazany każdy sport, w którym tętno będzie dochodzić do granicy Twojej normy

Jak obliczyć 60% maksymalnego tętna?

  • Od 220 odejmuj wiek i w ten sposób otrzymujesz tętno maksymalne.
  • Następnie oblicz 60% z tej liczby.

I to jest tętno, którego pilnujemy, by go nie przekraczać.

[/et_pb_post_content][/et_pb_column][/et_pb_row]

Dziecięca trauma

Dziecięca trauma odbija się echem, czasem a najmniej spodziewanym momencie.

To coś, co niewątpliwie może dotyczyć wielu z nas. I chociaż powiedzenie, że to cud, że wyszliśmy z dzieciństwa żywi, może mieć sens, dobra informacja jest taka, że każdą ranę możemy uleczyć.

Nawet taką, gdy przeżyliśmy ostracyzm, odrzucenie, zdradę, bezsilność. Nawet, gdy przeżyliśmy coś, co niewątpliwie było dla nas jak egzekucja.

Nabyte we wczesnym dzieciństwie doświadczenia, powodujące konflikt wewnętrzny, mogą pozostać ukryte przed dorosłą świadomością, czekając do wyjaśnienia. Czekając na dzień, gdy dorosły chłopiec, dorosła dziewczynka stanie się gotowy i gotowa, by pojąć, zaakceptować i uleczyć.

40 lat temu

Pięciolatka wraca z przedszkola w słoneczny dzień. Koniec wiosny, za chwilę zacznie się lato.

Ma do domu 200 metrów. To wieś, a w tych czasach dzieci mogą jeszcze wracać same do domu. Zwłaszcza, że samochód przejeżdża tędy „raz na ruski rok”.

Podchodząc do domu z czerwonej cegły, wkłada ręce do kieszeni bluzy z kapturem. Kangurka się to nazywa. Wyczuwa w kieszeni mały przedmiot. Wyjmuje go.

Unosi brwi i wstrzymuje oddech.

Właśnie trzyma w dłoni mały, plastikowy, jarmarczny zegarek. Taki, jaki można kupić podczas odpustu. W te dni, gdy przed kościołem ustawiają się kolorowe stragany.

Mały zegarek z plastiku. Ten, który dziś rano w przedszkolu pokazywała o rok młodsza koleżanka.

Jej myśli tężeją i rosną. Jak napęczniałe, wielkie, zbyt ciasno upakowane w słoiku śliwki. Widziała kiedyś taki słój z renklodami.

Przecież wie, że to nie należy do niej. Skąd go ma?

Unosi głowę i jej wzrok zatrzymuje się na stającej obok matce, która właśnie wróciła z pracy.

– Skąd to masz?!

–  Nie wiem.

–  Skąd to masz?!- powtarza pytanie matka, a ton jej głosu nie wróży nic dobrego.

–  Nie wiem. – odpowiada dziewczynka, tym z większym naciskiem, ale i lękiem, który zaczyna drążyć splot słoneczny.

–  Kłamiesz! Przyznaj się! Skąd to masz?! UKRADŁAŚ!? – oskarżycielski ton zapędza dziewczynkę w róg niewidzialnej klatki.

–  Nie. Nie wiem! – upiera się przy swoim, ale teraz już ze łzami w oczach.

Poranek następnego dnia

Niewątpliwie zjedzenie czegoś w taki dzień byłoby mistrzostwem świata.

Kęs staje w gardle. Odruch wymiotny, powtórzony kilkakrotnie, pomimo tego, że usiłuje go powstrzymać.

Boli ją szarpane ramię, za które jest ciągnięta do przedszkola. Chociaż nie chce tam iść całe ciało, ona nie ma na to wpływu.

Przyznaj się i przeproś

Matka coś mówi, przyciszonym głosem, do spotkanej na korytarzu dyrektorki.

Dziewczynka zmienia buty na kapcie. Jej ruchy są automatyczne, jak u robota starej generacji.

Znów silny uścisk dłoni. Wchodzą do największej sali. Tu mieszczą się wszystkie dzieci. To do tej sali w ubiegłym roku przyszedł Mikołaj. Był straszny i rozdawał prezenty. Brzydki i groźny. Wygrażał grubą sękatą laską. I kazał mówić wierszyki albo śpiewać, i zapewniać, że było się grzecznym przez cały rok.

Panie przyprowadzają wszystkie dzieci, zagarniając je, jak rozbiegające się stadko kurcząt.

Stają w kręgu.

Sala jest teraz tak jasna, że gdyby nasza bohaterka była starsza i miała większą wiedzę, pomyślałaby, że to zupełnie jak w sali operacyjnej, oświetlonej zimnymi jarzeniówkami. Chociaż… jeśli byłaby starsza, wiedziałaby, że to jej percepcja jest zaburzona. Ale ma przecież pięć lat…

Ledwo stoi, na nóżkach jak z lekko tylko ostygłej plasteliny.

Dziewczynka, do której należy zegarek, stoi dokładnie naprzeciwko. Po drugiej stronie wielkiego kręgu.

Gdy pani dyrektor coś mówi, zapada cisza. Do dziewczynki docierają pojedyczne słowa: „ukradła”, „przyznać się”, „przeprosić”.

Czuje pchnięcie w plecy, które wyrzuca ją na środek.

Robi krok… W ręku ściska zabawkę… Słyszy śmiechy dzieci…

Kiedy staje na przeciwko tej dziewczynki, przelatuje jej myśl, że mają tak samo na imię…

– Przepraszam. – wydusza szeptem. Czy robi coś złego, bo kłamie, czy coś dobrego, bo jest posłuszna?

– Głośniej!  – dobiega do niej głos, jak ze studni.

– Przepraszam!

Wiele lat później

Nie pamiętała co było potem.

Ta dziecięca trauma dała jednak rezultat w postaci głęboko zakodowanych przekonań:

  • „jestem zawsze sama”,
  • „nikt mnie nigdy nie ochroni”,
  • „przepraszanie jest dobre”,
  • „jestem zła”,
  • „nie zasługuję na szacunek”,
  • „wszyscy się ze mnie śmieją”
  • „jestem zawsze winna”.

Pamięć się budzi, gdy jest się gotowym

Szczegóły tego zdarzenia nasza bohaterka wyparła z pamięci na wiele lat.

Tak działa podświadomość i jest w tym duża mądrość.

Jako dorosła kobieta, postanowiła skorzystać z hipnoterapii, z zupełnie innego powodu.

Temat, z jakim przyszła to był

lęk związany z pracą

A dokładniej – lęk przed fałszywym oskarżeniem o kradzież.

Ponieważ pracowała w miejscu, gdzie do kasy miało dostęp kilka osób, to chociaż standardy kontroli były wysokie, ona nie czuła się bezpiecznie.

Jeśli jednak sądzisz, że skojarzyła to z wdrukiem z dzieciństwa, nie masz racji.

Stało się to dopiero na sesji.

Podświadomość pokazała wdruk

Do wyjaśnienia dotarła dopiero w gabinecie.

Praca, którą wykonałyśmy:

  • oczyszczająca podróż na linii przeszłości,
  • rozwiązanie konfliktu wewnętrznego,
  • praca w przestrzeni serca,
  • usunięcie lęków dotyczących obecnej sytuacji.

Wtedy stała się w pełni gotowa na regresję.

Podczas sesji regresji wróciła do tamtego doświadczenia. Uświadomiła sobie szczegóły, całą sytuację i dotarło do niej wyraźnie, że ona i ta druga dziewczynka były imienniczkami. Zobaczyła przedszkolny korytarz, ławeczki pod ścianą, gdzie zostawiała buciki i zakładała papcie.

Zobaczyła też wieszczaki na ścianie, każde z imieniem i znaczkiem. Na jedym z wieszaczków wisiała jej kangurka. I sąsiedni wieszaczek, z tym samym imieniem, z podobnego typu bluzą. I zobaczyła rękę, tłustawą, dorosłą, spracowaną, która przez chwilę kołysze się wahającym gestem między dwiema bluzami. A potem wkłada zabawkę do kieszeni. Do jej bluzy.

Godnym uwagi jest fakt, że nasza klientka nie miała odwagi lub też chęci pójść w tym momencie dalej.

Była tak poruszona tym rozwiązaniem tajemnicy, że dopiero na następnej sesji „zajrzała” w ten obszar powtórnie. I zobaczyła również twarz osoby z korytarza – kobiety. Więcej nie potrzebowała.

Dziecięca trauma

Podsumowanie

Wczesna dziecięca trauma może nastąpić w wieku kilku lat. Może mieć też miejsce u nowonarodzonego dziecka lub powstać nawet przed narodzeniem, bo i wtedy na dziecko w łonie matki wpływ ma to, co ona sama przeżywa i czego doświadcza.

Dziecięca trauma obejmuje czyny i zaniechania ze strony rodziców, członków rodu, opiekunów, które istotnie prowadzą do konsekwencji w życiu dorosłym.

Co zapisuje podświadomość

Ta część nas, którą nazywamy podświadomością, rejestruje każdą sekundę naszego życia. Robi to za pomocą dostępnych nam w danym momencie zmysłów. Może rejestrować obrazy, dźwięki, uczucia, smaki i zapachy, a zatem nawet tak niekontrolowane świadomie doświadczenie, jak temperatura powietrza w pomieszczeniu, natężenie i barwa światła itd.

Według koncepcji Pola, pola energoinformacyjnego, pola morfogenetycznego, podświadomość ma dostęp do zbiorowej podświadomości, zatem może niejako „zajrzeć” tam, gdzie fizycznie człowieka nie było.

Do wyjaśnienia tego, jak zapisy podświadomości wpływają na na nasze życie, uzupełniająco służy też koncepcja wibracji, które wysyłamy do energii wszechświata. Ponieważ to wszystko się ze sobą łączy i daje rezultaty w naszym życiu.

Nie zdziwi Cię zapewne fakt, że gdy owa klientka wysyłała wibracje o częstotliwości poczucia winy, lęku przed oskarżeniem, wstydu i braku szacunku do siebie, otrzymywała odpowiedź pasującą do tego. Dosłownie „pakowała się” w sytuacje adekwatne do swoich wibracji.

Podświadomość na poziomie biologicznym

Podstawowa rola podświadomości to chronienie życia. A w drugiej kolejności ochrona zdrowia człowieka.

Jednym z mechanizmów tej ochrony jest przenoszenie poza obszar pamięci tego, co mogłoby w danym momencie być zagrożeniem dla człowieka, nie do końca jeszcze gotowego na uniesienie na przykład ciężaru danego ciężaru. Dlatego zjawisko zapomnienia to coś naturalnego, czego doświadcza wielu ludzi. Wydaje się, i tak też wynika z doświadczeń w mojej pracy, że człowiek jest w stanie zapomnieć również w dorosłym życiu jakiś odcinek czasu, również wtedy, gdy nie jest to spowodowane uszkodzeniem fizycznym ciała czy mózgu.

Ten mechanizm dotyczy zatem nie tylko dzieci, ale również osób dorosłych.

Carl Gustav Jung

Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierować twoim życiem, a ty będziesz nazywać to przeznaczeniem.”

Ważnym aspektem jest to, że nieuświadomione przekonania, uczucia, doświadczenia, mogą niweczyć nasze dążenia w życiu dorosłym. To, co nazywam wdrukami, może rzutować na nasze dorosłe decyzje, mechanizmy poddawania się, odpuszczania, wchodzenia w rolę ofiary itd. Konsekwencji różnego typu może być ogrom.

W pracy terapeutycznej, gdy klient odkrywa swoją wewnętrzną siłę i moc, w pewnym momencie staje się gotowy na wzięcie swojego doświadczenia w całości. Jest gotowy na to, by odkryć to, co zakryte. I wtedy podświadomość zdejmuje zasłonę.

Aby zaistniał ład w naszym świecie zewnętrznym, musimy zintegrować konflikty wewnętrzne, które wynikają z istniejących w nas ukrytych programów. Konflikty wewnętrzne unaoczniają nam, w którym miejscu brak nam spójności i które części mamy zintegrować.

Colin P.Sisson „Podróż w głąb siebie”

Możesz i Ty popracować

 

[/et_pb_section]

Inne na blogu

EMDR

EMDR

e...

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *