EMDR

Higiena mentalna

12 sierpnia 2020

HIGIENA MENTALNA

czyli

PO GODZINACH SAUTE
Zioła się suszą. Intrakt nagietkowy pracuje. Zakwas z buraków rozpoczął.
Sesje poumawiane, maile odpisane, podatki zapłacone.
Plany się ugruntowuja, koncepcje dojrzewają.
Wszystko dzieje się w dobrym kierunku i tempie.

I tylko deszczu trochę mogłoby spaść.
Puszczam myśli, które niepotrzebne. Nieuczesane fale, które przychodzą. Przychodzą i odchodzą. Być może nie są moje. Przypływy i odpływy.
Wiesz… Twoje też są tylko pozornie Twoje. Wiesz o tym? 1000 myśli na godzinę, podczas gdy żadna nie należy do Ciebie? Jak to możliwe?
Wdruki.
Dlaczego więc traktujesz je tak poważnie? Prawdopodobnie tak właśnie, wszyscy to robimy. To takie nasze oprogramowanie. Jeśli coś pojawiło się w Twojej głowie, to to już jest Twoje i nawet może Ci się wydać po pewnym czasie, że to Ty to stworzyłeś. A myślom, które człowiek traktuje jako własne, nie opiera się. Tak działa reklama, tak działa programowanie, wychowanie i tresura… Ech…

Higiena mentalna

Mózg, jak komputer, zapisuje wszystko, z czym się spotkałeś. Za Twojego życia, za życia Twoich przodków, zapisane wyraźnie lub też jak echo, które odzywa się czasem zbyt głośno. A czasem zapisane tak poza świadomie, że nawet nie wiesz na co dzień, że to masz. A jednak.
Zapisał słowa, dźwięki, obrazy, zapachy, smaki, stany…
I przerobił. Po swojemu. Według dawno nieaktualizowanego oprogramowania.
Przerobił na nawyki, uzależnienia, lęki, wdrukowane niskie poczucie wartości, wstyd, zamartwianie się i tysiące innych…
A w domu trzeba sprzątać…

Kurz ścierać codziennie…

Czyli higiena mentalna w praktyce

Syzyfowa praca, powiesz? Hmm… W pewnie sposób zgadzam się z tym. Mozolna, to prawda. I wymagająca dyscypliny, ale… nie syzyfowa.
Wprawdzie nigdy się nie kończy, ale o ile na początku jest to jak generalny remont, z czasem staje się codziennym ogarnięciem, lekko i łatwo… To kwestia nawyków.
I w mózgu podobnie…
Kurz kolejnych informacji, w większości niepotrzebnych, osadza się niewidzialnym początkowo pyłem na zwojach…Tak. Początkowo. Ale to już przeszłość. Tak było, gdy miałeś 3 miesiące, dwa lata, a teraz?
Teraz może już blokuje, i spowalnia… i zapętla…
Kiedy ostatnio sprzątałeś? Dawno? A może nigdy?
Otwierasz drzwi, a tu ciemno, gęsto i wszystko się lepi… Zagracone. Jak w dawno niesprzątanej piwnicy, w której nie ma światła…
Potykasz się. Co to? Nie wiesz. W mroku rozpoznajesz jakiś kształt i ta myśl – to chyba leży tu niemal od zawsze.

Brniesz dalej

Zaplątujesz się w stare myśli… To chyba z piątego roku Twojego życia… Niewątpliwie coś Cię ciągnie, coś popycha… Nie masz pewności, co wyskoczy zza tych przeszkód, gdy do nich dotrzerz… Niby tak mało miejsca… Jak tu się to wszystko mieści?
Nagle coś potrącasz… I spada Ci na głowę lawina. Co to? Mała zabawka, której nie dostałeś na święta, bo dostała ją siostra? Niecierpliwy krzyk matki? Niesprawiedliwe oskarżenie w pierwszej klasie podstawówki? Porzucenie, bez słowa? Zdrada? Wstyd? Porażka? Ból? Żal?
Skąd to się tu wszystko wzięło? Tak… przypominasz sobie… To wszystko Ci kiedyś zrobili… Oni Ci to zrobili…
Dasz radę się spod tego wygrzebać?
Dasz, no dalej. Oczyść sobie jakieś przejście. Wiem, że te niepoukładane, nieoczyszczone, przyczepiają się do nóg, jak druty kolczaste… Nie możesz się wyplątać? Wypuszczają jakieś pędy, które idą wzdłuż żył w górę… Tak, jakby chciały nakarmić się w Twoim sercu…
STOP.

Spokojnie. Oddychaj. Oddychaj.

?
Otwórz okno! Wpuść blask Słońca. Wpuść śpiew ptaków i brzęczenie pszczół, granie świerszczy i szum strumyka… Powoli wymienia się powietrze. Stęchlizna ustępuje zapachowi lasu i ziół. Wśród tych nieposprzątanych rzeczy niewątpliwie odnajdziesz prawdziwe perełki. Smak poziomek, kontakt z sobą, poczucie, kim jesteś i… Miłość.
❤️
Bez wątpienia dasz radę.
Tak sukcesywnie.
Po kolei.
Oddychaj.
I nie spiesz się.
Masz na to życie.
Ale działaj.
Codziennie po trochu.

Higiena mentalna w Twoim życiu

Na zakończenie kilka pytań, które warto sobie zadać.

Jak Ty działasz, by zachować zdrowie psychiczne i równowagę?

Co robisz dla siebie, by Twój biologiczny twardy dysk był w dobrym stanie?

A jeśli chcesz coś zmienić, zapraszam na https://www.mirachlebowska.pl/hipnoterapia

Czy schudnę jeśli nie ćwiczę ?

Najprościej i najkrócej

Tak

I nic więcej nie musiałabym już napisać.

Ale dla dociekliwych kilka informacji.

Czy to prawda, że…

„Jeśli chcesz schudnąć jedz mniej, ćwicz więcej.”

Hmm… Może nawet Ty masz doświadczenie z tą poradą. I może, jak ja kiedyś, należysz do osób, które przy restrykcyjnych dietach (zastraszająco ograniczonych kalorycznie) i intensywnych ćwiczeniach, zamiast chudnąć, tyją.

Więc o co tu chodzi?

 

70% twojego sukcesu to sposób odżywiania!

Podczas pierwszej sesji z osobą, która przychodzi, by schudnąć, słyszę często:

„Co mam zrobić, jeśli nie mogę ćwiczyć, bo po trzech dniach stawy odmawiają mi posłuszeństwa?”

Albo:

„Ćwiczę na siłowni 3 razy w tygodniu i biegam, i nie chudnę! Dlaczego tak się dzieje?!”

Czasem też:

„To moja wina, że nie chudnę, bo nie mogę się zmobilizować do biegania”

Moja odpowiedź często wtedy brzmi:

– A może właśnie lepiej nie ćwiczyć.

A czasem, gdy widzę osobę o określonych cechach wskazujących na wysoki stan zapalny, mówię wprost:

– Po pierwsze: masz zakaz intensywnego trenowania.

W takim momencie na twarzach wielu osób rysuje się zdziwienie. A jednak.

Pytasz „Czy schudnę, jeśli nie ćwiczę?”

Tak.

Ale… no bez „ale” być nie może.

Zacznij chodzić. Niech Twoje łydki robią 10.000 kroków dziennie. I zmień kolejność posiłków. I… zacznij jeść świadomie.

A wtedy przyjdź na sesję, by

  • pozbyć się kompulsji
  • uleczyć relacje, które powodowały zaspokajanie jedzeniem
  • pozbyć się z diety słodyczy
  • wyjść z niskiego poczucia własnej wartości
  • zmotywować się
  • odpuścić poczucie braku, które kryje się głębiej, bo zamiast miłości słyszałaś „zjedz kochanie”
  • przeprogramować błędne nawyki

Łącząc to wszystko uzyskasz szczupłą zdrową sylwetkę i radość życia.

Mira Chlebowska

Kiedy ćwiczenia na odchudzanie szkodzą a nie pomagają?

Gdy mamy do czynienia z dużą nadwagą lub z otyłością, obciążenia dla układu kostnego są tak duże, że próby intensywnego wysiłku fizycznego każdorazowo kończą się dolegliwościami bólowymi, a to ze strony stawów kolanowych, a to kręgosłupa, lub też kontuzją.

Ale to nie to jest najistotniejsze.

Może być tak, że im więcej będziesz ćwiczyć, tym trudniej będzie schudnąć.

Kiedy tak jest?
Kiedyś to był przypadek szczególny. Dziś, ze względu na tryb życia, jaki prowadzimy, jest to sytacja powszechna.

Insulinooporność, choroby autoimmunizacyjne, policystyczne jajniki – co łączy te rzeczy?

Można niemal z pewnością przyjąć, że osoba z chorobą autoimmunizacyjną ma również insulinooporność.

Również osoby, które od dawna borykają się z nadwagą, a każda dieta kończy się przybraniem jeszcze więcej, mają zaburzony metabolizm.

W dzisiejszym świecie, jeśli jesz „zdrowo” czyli zgodnie z powszechnymi zaleceniami, niemal na pewno masz insulinooporność.

 

Insulinooporność

Towarzyszy jej nadwaga/otyłość, ogromna trudność ze schudnięciem i jednocześnie odporność komórek na insulinę. Odporność, która może doprowadzić nawet do dystrofii mięśni, choć początkow, dosyć długo, objawia się nieustannym zmęczeniem, małą ilością energii, ogólną słabością przy potrzebie wykonania wysiłku fizycznego. Często współtowarzyszy stan bezsilności, tzw.doły, czasem nawet nazywane depresją.

Sprawy nie ułatwia fakt, że większość powszechnie znanych i stosowanych zaleceń dietetycznych ma się nijak do chudnięcia osoby ze słabą wrażliwością komórek na insulinę. 5 posiłków na dobę, płatki od rana i tym podobne zalecenia, działają odwrotnie.

Przy insulinooporności masz wysoki poziom „startowy” insuliny, ten po obudzeniu się. I nie warto patrzeć na normy laboratoryjne, gdyż one wskazują na inny obszar, a nie na Twoje możliwości schudnięcia. Zatem nawet jeśli masz insulinę w normie laboratoryjnej, norma ta może być przekroczona w kwestiach możliwości odchudzania.

Aby chudnąć musisz mieć na czczo insulinę jednocyfrową!

Gdy insulina jest wyższa, trudno Ci schudnąć. W takiej sytuacji zablokowany jest bowiem hormon glukagon – niezbędny, by spalać tkankę tłuszczową.

Co ze mną jest nie tak, że nie chudnę?

Jeśli jesteś taką osobą, to większość zaleceń dietetycznych będzie powodować u Ciebie albo zero efektu, albo wręcz tycie.

To samo dotyczy intensywnej aktywności fizycznej. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym więcej będziesz gromadzić tkanki tłuszczowej. Czasem dotyczy to trenerów fitness, dla których może to być dramatem, gdyż muszą uprawiać intensywne sporty zawodowo. Wiąże się to z powstawaniem w ciele stanów zapalnych pod wpływem intensywnej aktywności fizycznej.

Tyję od listka sałaty

Szczupli w to nie wierzą. Dla nich sprawa jest oczywista – MNIEJ ŻREĆ

Ale osoba, która od lat próbowała już wszystkiego i przykładała się solidnie, a jednak nie osiągnęła rezultatu, wie, że to prawda.

Ćwiczenia na odchudzanie dla opornych

Aktywność fizyczna powinna być w takim przypadku krótka i intensywna. Mało intensywny wysiłek nie uwrażliwi naszych komórek na insulinę. Zbyt długotrwały i intensywny natomiast podniesie hormon stresu, kortyzol, który podniesie nam poziom insuliny, zablokuje w wątrobie glukagon, a co za tym idzie, pośle z mózgu informację, by zablokować chudniecie i gromadzić tkankę tłuszczową.

Ćwiczyć albo nie ćwiczyć! Oto jest pytanie!

Ćwiczyć, ale

  1. dobierać rodzaj ćwiczeń pod względem reakcji organizmu na insulinę
  2. intensywnie ćwiczyć dopiero wtedy, gdy Twoja waga spadnie na tyle, by nie powodować kontuzji.

Przy zastosowaniu odpowiednich zaleceń żywieniowych będziesz chudnąć 3-5 kg na miesiąc. I dopiero wtedy, gdy osiągniesz wagę dającą Ci możliwość bezpiecznego wysiłku, możesz zacząć ćwiczyć intensywniej. A wtedy Twoim zadaniem będzie sprawdzanie czy zintensyfikowanie ćwiczeń nie powoduje tycia.

CHODZENIE PIECHOTĄ

6.000-10.000 kroków dziennie to najlepsze przykazanie Matki Natury!

Spośród wielu korzyści wymienić tu koniecznie trzeba następujące:

  • redukcja masy ciała
  • zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę – i o to najbardziej chodzi
  • wzmocnienie mięśni
  • poprawa gęstości kości
  • usunięcie stresu, napięć, niepokoju
  • rozwija też korę przedczołową – a to oznacza wzmocnienie tego, co nazywamy SIŁĄ WOLI!

Najlepsze ćwiczenia na odchudzanie to:

  • Najlepsze jest chodzenie – to już ustaliliśmy powyżej.
  • Tabata – 20-sekundowy intensywny wysiłek na przemian z 10-cio sekundowymi przerwami, zazwyczaj 8 serii (tabata przynosi znakomite korzyści również w niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II)
  • ćwiczenia takie, jak pływanie, jazda na rowerze, również , ale trzeba zwrócić wtedy uwagę, by nie przekraczać 60% swojej maksymalnej częstości pracy serca

Jakich ćwiczeń unikać, by schudnąć?

  • niewskazane (niestety albo stety) jest bieganie!!!
  • źle może zadziałać pływanie długotrwałe z intensywnym wysiłkiem!
  • niewskazany każdy sport, w którym tętno będzie dochodzić do granicy Twojej normy

Jak obliczyć 60% maksymalnego tętna?

  • Od 220 odejmuj wiek i w ten sposób otrzymujesz tętno maksymalne.
  • Następnie oblicz 60% z tej liczby.

I to jest tętno, którego pilnujemy, by go nie przekraczać.

[/et_pb_post_content][/et_pb_column][/et_pb_row]

HIGIENA MENTALNA

czyli

PO GODZINACH SAUTE
Zioła się suszą. Intrakt nagietkowy pracuje. Zakwas z buraków rozpoczął.
Sesje poumawiane, maile odpisane, podatki zapłacone.
Plany się ugruntowuja, koncepcje dojrzewają.
Wszystko dzieje się w dobrym kierunku i tempie.

I tylko deszczu trochę mogłoby spaść.
Puszczam myśli, które niepotrzebne. Nieuczesane fale, które przychodzą. Przychodzą i odchodzą. Być może nie są moje. Przypływy i odpływy.
Wiesz… Twoje też są tylko pozornie Twoje. Wiesz o tym? 1000 myśli na godzinę, podczas gdy żadna nie należy do Ciebie? Jak to możliwe?
Wdruki.
Dlaczego więc traktujesz je tak poważnie? Prawdopodobnie tak właśnie, wszyscy to robimy. To takie nasze oprogramowanie. Jeśli coś pojawiło się w Twojej głowie, to to już jest Twoje i nawet może Ci się wydać po pewnym czasie, że to Ty to stworzyłeś. A myślom, które człowiek traktuje jako własne, nie opiera się. Tak działa reklama, tak działa programowanie, wychowanie i tresura… Ech…

Higiena mentalna

Mózg, jak komputer, zapisuje wszystko, z czym się spotkałeś. Za Twojego życia, za życia Twoich przodków, zapisane wyraźnie lub też jak echo, które odzywa się czasem zbyt głośno. A czasem zapisane tak poza świadomie, że nawet nie wiesz na co dzień, że to masz. A jednak.
Zapisał słowa, dźwięki, obrazy, zapachy, smaki, stany…
I przerobił. Po swojemu. Według dawno nieaktualizowanego oprogramowania.
Przerobił na nawyki, uzależnienia, lęki, wdrukowane niskie poczucie wartości, wstyd, zamartwianie się i tysiące innych…
A w domu trzeba sprzątać…

Kurz ścierać codziennie…

Czyli higiena mentalna w praktyce

Syzyfowa praca, powiesz? Hmm… W pewnie sposób zgadzam się z tym. Mozolna, to prawda. I wymagająca dyscypliny, ale… nie syzyfowa.
Wprawdzie nigdy się nie kończy, ale o ile na początku jest to jak generalny remont, z czasem staje się codziennym ogarnięciem, lekko i łatwo… To kwestia nawyków.
I w mózgu podobnie…
Kurz kolejnych informacji, w większości niepotrzebnych, osadza się niewidzialnym początkowo pyłem na zwojach…Tak. Początkowo. Ale to już przeszłość. Tak było, gdy miałeś 3 miesiące, dwa lata, a teraz?
Teraz może już blokuje, i spowalnia… i zapętla…
Kiedy ostatnio sprzątałeś? Dawno? A może nigdy?
Otwierasz drzwi, a tu ciemno, gęsto i wszystko się lepi… Zagracone. Jak w dawno niesprzątanej piwnicy, w której nie ma światła…
Potykasz się. Co to? Nie wiesz. W mroku rozpoznajesz jakiś kształt i ta myśl – to chyba leży tu niemal od zawsze.

Brniesz dalej

Zaplątujesz się w stare myśli… To chyba z piątego roku Twojego życia… Niewątpliwie coś Cię ciągnie, coś popycha… Nie masz pewności, co wyskoczy zza tych przeszkód, gdy do nich dotrzerz… Niby tak mało miejsca… Jak tu się to wszystko mieści?
Nagle coś potrącasz… I spada Ci na głowę lawina. Co to? Mała zabawka, której nie dostałeś na święta, bo dostała ją siostra? Niecierpliwy krzyk matki? Niesprawiedliwe oskarżenie w pierwszej klasie podstawówki? Porzucenie, bez słowa? Zdrada? Wstyd? Porażka? Ból? Żal?
Skąd to się tu wszystko wzięło? Tak… przypominasz sobie… To wszystko Ci kiedyś zrobili… Oni Ci to zrobili…
Dasz radę się spod tego wygrzebać?
Dasz, no dalej. Oczyść sobie jakieś przejście. Wiem, że te niepoukładane, nieoczyszczone, przyczepiają się do nóg, jak druty kolczaste… Nie możesz się wyplątać? Wypuszczają jakieś pędy, które idą wzdłuż żył w górę… Tak, jakby chciały nakarmić się w Twoim sercu…
STOP.

Spokojnie. Oddychaj. Oddychaj.

?
Otwórz okno! Wpuść blask Słońca. Wpuść śpiew ptaków i brzęczenie pszczół, granie świerszczy i szum strumyka… Powoli wymienia się powietrze. Stęchlizna ustępuje zapachowi lasu i ziół. Wśród tych nieposprzątanych rzeczy niewątpliwie odnajdziesz prawdziwe perełki. Smak poziomek, kontakt z sobą, poczucie, kim jesteś i… Miłość.
❤️
Bez wątpienia dasz radę.
Tak sukcesywnie.
Po kolei.
Oddychaj.
I nie spiesz się.
Masz na to życie.
Ale działaj.
Codziennie po trochu.

Higiena mentalna w Twoim życiu

Na zakończenie kilka pytań, które warto sobie zadać.

Jak Ty działasz, by zachować zdrowie psychiczne i równowagę?

Co robisz dla siebie, by Twój biologiczny twardy dysk był w dobrym stanie?

A jeśli chcesz coś zmienić, zapraszam na https://www.mirachlebowska.pl/hipnoterapia

[/et_pb_section]

Inne na blogu

EMDR

EMDR

e...

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *