EMDR

Pokochać siebie

21 czerwca 2019

Z wielu ust słyszałam powiedzenie :

Masz takie ciało, jakiego potrzebujesz, a nie takie, jakiego chcesz.

Nie wiem, kto jest autorem, ale to bardzo mądry tekst.

Tylko jak pokochać to ciało, aby ono stało się takim, jakiego chcemy? A przede wszystkim:

Jak pokochać siebie

by ciało samo dostosowało się do tego. By stało się najpiękniejszą odpowiedzią na naszą własną miłość?

Ilekroć zmagamy się z sobą w kwestii wagi, skupiamy się często na zupełnie innej rzeczy, niż kierunek, w którym należałoby spojrzeć. Skupiamy się na dietach, ćwiczeniach i bezskutecznie osiągamy nieustanny efekt jojo.

Ciało reaguje na to, co dzieje się w naszych emocjach, w naszej duszy. Jest odpowiedzią na nasze wewnętrzne procesy, na naszą drogę dojrzewania, spełniania misji duszy.

Może być też często odpowiedzią na naszą przeszłość karmiczną oraz rodową.

Służy nam bardzo dzielnie, konsekwentnie, posłusznie. Może być wyrazicielem tego, co głębiej i jedocześnie wskazówką.

Nie wierzę w genetycznie dziedziczoną otyłość, ale w to, że dziedziczymy emocje i programy, wierzę.

Jeśli zmagasz się ze sobą od dawna, być może doświadczyłaś wielu diet, ćwiczeń, ograniczeń i ciągle powracałaś do poprzedniej masy ciała. Albo nawet przekraczałaś poprzedni pułap kilogramów. Znam to z doświadczenia i wiem, co można w takiej sytuacji czuć.

Oprócz przyczyn czysto fizjologicznych oraz behawioralnych warto poszukać tego, co jest głębiej. Tego, co może być głęboką przeszkodą w tym, by pokochać siebie.

 

Jak stawić czoło temu, co leży na dnie duszy

 

Jak zaakceptować również swój cień?

I pokochać siebie jako całość?

To, co opisuję poniżej, to nie wszystkie aspekty. To wskazówki. Pytania, które warto sobie zadać. Może znajdziesz tu swój obszar, swoje odpowiedzi. Jeśli coś wzbudzi twój żywy opór, zanotuj to. I przeanalizuj dokładniej. Przyjrzyj się temu. I rób to z miłościa do siebie.

 

AGRESJA

Przeanalizuj czy w twoim życiu nie jest tak, że często odczuwasz agresję, chęć rywalizacji, walki, dominacji. Być może na zewnątrz pokazujesz uśmiechniętą twarz, robisz wszystko, by ludzie cię lubili, jesteś pomocna, serdeczna, bardzo pragniesz mieć przyjaciół, ale wewnątrz jesteś krytykancka, wszystko cię denerwuje i często myślisz, że inni zasługują na potępienie? Może wejście w tryb walki jest ci potrzebne w domu lub w pracy? A co, jeśli frustrację budzi w tobie fakt, że chciałabyś być widzoczna, doceniana, a ludzie nie patrzą na ciebie? Może w głębi siebie czujesz, że od masy ciała zalezy twój autorytet?

NADMIERNE OBCIĄŻENIE

Czy nie dźwigasz na sobie zbyt wielkiego ciężaru? Nie czujesz się czasem zmuszona do tego, by „ciągnąć” za sobą innych, wspierać wszystkich, być podporą dla ludzi bliskich? Czy często wychodzisz z pomocą nawet, gdy inni tego nie chcą? To może być odbierane nawet jako narzucanie się. I nie otrzymujesz za to wdzięczności, a przecież inni powinni być ci wdzięczni, bo tak im pomogłaś?

Czy jesteś osobą, do której dzwoni cała rodzina, gdy dzieje się coś złego? A może twój mąż lub partner jest według ciebie słaby i masz poczucie, że musisz go nieustannie motywować, podpierać, wyciągać na wierzch? Może czujesz, że nikt cię nie wspiera? A może od dziecka brakowało tego wsparcia?

TAJEMNICA

Jaka jest w twoim życiu tajemnica, którą skrywasz pod tą bezpieczną warstwą? Czy myślisz czasami: „Gdyby inni dowiedzieli się, kim naprawdę jestem, odrzuciliby mnie.”? Czy dusisz w sobie coś, co nie całkiem wyrażone, pragnie wydobyć się na zewnątrz, więc lepiej schować to pod warstwą tłuszczu?

LĘK

Przed czym ma cię chronić warstwa tłuszczu? Czy nie jest tak, że dzięki wyglądowi unikasz lubieżnych spojrzeń? A może masz wymówkę, że nie wyjdziesz do ludzi (np.mężczyzn), bo źle wyglądasz, bo nie masz się w co ubrać? A może to lęk przed życiem? Lęk przed głodem zapamiętany z poprzednich pokoleń? Lęk przed urazami?

WSTYD

Czy od dziecka odczuwałaś wstyd z jakiegoś, może bliżej nieokreślonego, powodu? Może wstydziłaś się za rodziców, za ród, za rodową przeszłość, za swoje geny (uzależnienia, choroby psychiczne, niemoralne prowadzenie)? A może zostałaś zawstydzona w momencie, gdy zaczęłaś dojrzewać? Ktoś z bliskich skonstatował fakt, że rosną ci piersi, że stajesz się kobietą?

OCHRONA

Czy w twoim rodzie były historie gwałtu? Molestowania? Dręczenia psychicznego lub fizycznego? A może odczuwasz, od niemal początku życia, lęk przed gwałtem, choć nie masz do tego żadnych podstaw ze swojego życia? Może na poziomie komórkowym niesiesz takie wspomnienie kobiet w rodzie?

PRAGNIENIE MIŁOŚCI

A może nagradzasz siebie jedzeniem, bo tylko w takich momentach czujesz się kochana? W psychodietetyce szeroko omawiany jest aspekt programowania dzieci na objadanie się poprzez okazywanie miłości kamieniem. Ale nie demonizowałabym tutaj roli rodziców i dziadków. Takie nawyki łatwo jest zmienić. Głębiej może leżeć poczucie bycia niekochanym, a to inny obszar. Sprawdź zatem czy nie ma w tobie dogłębnego poczucia „nikt mnie nie kocha”. A jeśli tak, czytaj dalej.

KONTROLA

Czy masz często poczucie, że nie kontrolujesz niczego w swoim życiu i jedzenie jest jedyną sferą, w której masz coś do powiedzenia? Doskonały moment, by zacząć już dziś pracować nad daniem sobie prawa do siebie. Nad zgodą na siebie. Nad miłościa do siebie.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Czy z jakiegoś powodu uciekasz przed odpowiedzialnością? A może wszelkie więzy społeczne, wspólnotowe, rodzinne, odczuwasz jako więzienie? Czy zdarza ci się objadać, choć wiesz, że to się źle kończy i mówisz sobie: „Jem, bo mogę?” Jak często jedzenie jest dla ciebie sposobem na wyrażenie buntu wobec świata? A nadwaga jest usprawiedliwieniem na niebranie odpowiedzialności za swoje działania?

MATKA

Pomyśl o relacji z matką. To temat do rozwiązania. Czy budzi w tobie złość, nienawiść, pogardę, żal? Może uważasz, że nigdy cię nie kochała? Jak często uważałaś, że była zimna, obojętna, wolała twoją siostrę lub brata? Może w twojej pamięci zapisane zostało, że cię zdradziła, opuściła? A może to ty masz wobec niej poczucie winy? Bo uważasz, że ją zaniedbujesz? Że wobec niej jesteś winna?

 

Nikt nie może cię zmusić do rozwiązania wewnętrznych konfliktów. Nikt nie może ci tego nakazać. I, niestety, nikt tego nie może zrobić za ciebie. Bo nikt nie ponosi odpowiedzialności za ciebie. To możesz zrobić tylko ty. Ale możesz to zrobić przy pomocy kogoś, kto przeprowadzi Cię przez ten proces znacznie szybciej, niż gdybyś robiła to samodzielnie.

Hipnoza jest narzędziem, które pozwala dotrzeć do siebie i bardzo przyspiesza i ułatwia. Pozwala dostrzec w sobie wiele różnych, czasem sprzecznych ze sobą części i pokochać siebie zintegrowanego, w całości.

Prawdą jest jednak, że masz na to swoje życie, by nim zarządzić, by odnaleźć w sobie to, co czeka na odnalezienie.

POKOCHAĆ SIEBIE

I WYBACZYĆ SOBIE

Niedawno, jak może i Ty, w swojej drodze, dotarłam w sobie do kolejnego etapu transformacji. Odkrycia w sobie kolejnego stopnia do pokonania. Miałam już kilka przełomów w życiu i za każdym razem nie jest łatwo. Szczęściem były przy mnie w momencie odkrycia osoby, które wsparły mnie w tym bardzo mocno.

Od jednej z nich usłyszałam radę, której sobie dać nie potrafiłam, choć przecież tyle razy mówiłam to klientkom. Wiadomo, „szewc bez butów chodzi”. Kiedy człowiek sam wchodzi w obszar pracy nad sobą, zapomina często wszystko co wie. I to dlatego potrzebujemy wszyscy innych ludzi. By byli lustrem. By w chwilach najtrudniejszych rzucili koło ratunkowe.

Od tej przyjaciółki – terapeutki usłyszałam: „stań przed lustrem i powiedz z serca KOCHAM CIĘ”

To tak proste i tak trudne, gdy wchodzimy w obszar zmiany. Byłam pewna, że kocham siebie, a zmiany, których doświadczyłam, zmusiły mnie do tego, by znów zrewidować to, co o sobie wiem i co czuję.

Pokochać siebie na nowo

To najgłębsza prawda o wyzwoleniu. O uwolnieniu.

Kiedy odkłamiemy siebie, kiedy odnajdujemy to coś wewnątrz, co nam doskwierało, kiedy zbliżymy się do samopoznania, wtedy stajemy przed lustrem. Jeśli potrafię stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie z głębi serca, wtedy wyzwalam się ze starego mroku.

Sprawdź i ty. Stań przed lustrem.

 

 

Kocham cię i przebaczam ci wszystko

 

To nie musi się udać od pierwszego razu. A nawet mogę zaryzykować, że w wielu przypadkach nie uda się od razu. Żeby w pełni pokochać siebie, potrzeba nam albo czasu, albo głębokiego wglądu. Ale warto to ćwiczyć. Jeśli potrafię zrobić to prosto z serca, wszystko dzieje się zgodnie z planem duszy.

I właściwie, jeśli będziesz umiała to zrobić, nie jest ci potrzebna żadna terapia, żadne uzdrowienie, żaden guru ani mistrz. Twoja miłość do siebie będzie ci wyzwoleniem.

P.S.

Podczas sesji hipnozy połączonej z neurocoachingiem zawsze zaczynam pracę od podstawy związanej z ciałem: analizujemy odżywianie, kwestię insulionooporności, używek. Następnie pracujemy nad zachowaniami, odruchami, kompulsjami czyli kwestie behawioralne. Tutaj klientki w ciągu miesiąca chudną 5-7 kg. Dla wielu z nich takie tempo jest wystarczające i o ile utrzymają wszystkie zalecenia żywieniowe (to nie jest żadna dieta, lecz zmiana kolejności posiłków, rozłożenia w trakcie doby, zadbanie o odpowiedni poziom cukru i insuliny, sen, spokój) oraz wykonają podczas sesji uczciwie pracę związaną z kompulsjami, uzyskują odpowiednią masę ciała i dalej pozostają w tym, co osiągnęły.

Jednak jest jeszcze jeden warunek, bardzo istotny, który często pojawia się podczas pracy jako ten, którego nie da się nie spełnić. Wyrażenie zgody na siebie. I nad tym pracujemy intensywnie w dalszej kolejności.

Od czego więc zaczniesz tę pracę, by pokochać siebie?

Jak pokochać siebie szczerze?

Można zaczać od zaprzyjaźnienia się z podświadomością – Hipnoza TUTAJ

© Mira Chlebowska, Szkolenia Coaching Mirosława Kopta-Chlebowska, 2019, 8, 8, 19, 165

Czy schudnę jeśli nie ćwiczę ?

Najprościej i najkrócej

Tak

I nic więcej nie musiałabym już napisać.

Ale dla dociekliwych kilka informacji.

Czy to prawda, że…

„Jeśli chcesz schudnąć jedz mniej, ćwicz więcej.”

Hmm… Może nawet Ty masz doświadczenie z tą poradą. I może, jak ja kiedyś, należysz do osób, które przy restrykcyjnych dietach (zastraszająco ograniczonych kalorycznie) i intensywnych ćwiczeniach, zamiast chudnąć, tyją.

Więc o co tu chodzi?

 

70% twojego sukcesu to sposób odżywiania!

Podczas pierwszej sesji z osobą, która przychodzi, by schudnąć, słyszę często:

„Co mam zrobić, jeśli nie mogę ćwiczyć, bo po trzech dniach stawy odmawiają mi posłuszeństwa?”

Albo:

„Ćwiczę na siłowni 3 razy w tygodniu i biegam, i nie chudnę! Dlaczego tak się dzieje?!”

Czasem też:

„To moja wina, że nie chudnę, bo nie mogę się zmobilizować do biegania”

Moja odpowiedź często wtedy brzmi:

– A może właśnie lepiej nie ćwiczyć.

A czasem, gdy widzę osobę o określonych cechach wskazujących na wysoki stan zapalny, mówię wprost:

– Po pierwsze: masz zakaz intensywnego trenowania.

W takim momencie na twarzach wielu osób rysuje się zdziwienie. A jednak.

Pytasz „Czy schudnę, jeśli nie ćwiczę?”

Tak.

Ale… no bez „ale” być nie może.

Zacznij chodzić. Niech Twoje łydki robią 10.000 kroków dziennie. I zmień kolejność posiłków. I… zacznij jeść świadomie.

A wtedy przyjdź na sesję, by

  • pozbyć się kompulsji
  • uleczyć relacje, które powodowały zaspokajanie jedzeniem
  • pozbyć się z diety słodyczy
  • wyjść z niskiego poczucia własnej wartości
  • zmotywować się
  • odpuścić poczucie braku, które kryje się głębiej, bo zamiast miłości słyszałaś „zjedz kochanie”
  • przeprogramować błędne nawyki

Łącząc to wszystko uzyskasz szczupłą zdrową sylwetkę i radość życia.

Mira Chlebowska

Kiedy ćwiczenia na odchudzanie szkodzą a nie pomagają?

Gdy mamy do czynienia z dużą nadwagą lub z otyłością, obciążenia dla układu kostnego są tak duże, że próby intensywnego wysiłku fizycznego każdorazowo kończą się dolegliwościami bólowymi, a to ze strony stawów kolanowych, a to kręgosłupa, lub też kontuzją.

Ale to nie to jest najistotniejsze.

Może być tak, że im więcej będziesz ćwiczyć, tym trudniej będzie schudnąć.

Kiedy tak jest?
Kiedyś to był przypadek szczególny. Dziś, ze względu na tryb życia, jaki prowadzimy, jest to sytacja powszechna.

Insulinooporność, choroby autoimmunizacyjne, policystyczne jajniki – co łączy te rzeczy?

Można niemal z pewnością przyjąć, że osoba z chorobą autoimmunizacyjną ma również insulinooporność.

Również osoby, które od dawna borykają się z nadwagą, a każda dieta kończy się przybraniem jeszcze więcej, mają zaburzony metabolizm.

W dzisiejszym świecie, jeśli jesz „zdrowo” czyli zgodnie z powszechnymi zaleceniami, niemal na pewno masz insulinooporność.

 

Insulinooporność

Towarzyszy jej nadwaga/otyłość, ogromna trudność ze schudnięciem i jednocześnie odporność komórek na insulinę. Odporność, która może doprowadzić nawet do dystrofii mięśni, choć początkow, dosyć długo, objawia się nieustannym zmęczeniem, małą ilością energii, ogólną słabością przy potrzebie wykonania wysiłku fizycznego. Często współtowarzyszy stan bezsilności, tzw.doły, czasem nawet nazywane depresją.

Sprawy nie ułatwia fakt, że większość powszechnie znanych i stosowanych zaleceń dietetycznych ma się nijak do chudnięcia osoby ze słabą wrażliwością komórek na insulinę. 5 posiłków na dobę, płatki od rana i tym podobne zalecenia, działają odwrotnie.

Przy insulinooporności masz wysoki poziom „startowy” insuliny, ten po obudzeniu się. I nie warto patrzeć na normy laboratoryjne, gdyż one wskazują na inny obszar, a nie na Twoje możliwości schudnięcia. Zatem nawet jeśli masz insulinę w normie laboratoryjnej, norma ta może być przekroczona w kwestiach możliwości odchudzania.

Aby chudnąć musisz mieć na czczo insulinę jednocyfrową!

Gdy insulina jest wyższa, trudno Ci schudnąć. W takiej sytuacji zablokowany jest bowiem hormon glukagon – niezbędny, by spalać tkankę tłuszczową.

Co ze mną jest nie tak, że nie chudnę?

Jeśli jesteś taką osobą, to większość zaleceń dietetycznych będzie powodować u Ciebie albo zero efektu, albo wręcz tycie.

To samo dotyczy intensywnej aktywności fizycznej. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym więcej będziesz gromadzić tkanki tłuszczowej. Czasem dotyczy to trenerów fitness, dla których może to być dramatem, gdyż muszą uprawiać intensywne sporty zawodowo. Wiąże się to z powstawaniem w ciele stanów zapalnych pod wpływem intensywnej aktywności fizycznej.

Tyję od listka sałaty

Szczupli w to nie wierzą. Dla nich sprawa jest oczywista – MNIEJ ŻREĆ

Ale osoba, która od lat próbowała już wszystkiego i przykładała się solidnie, a jednak nie osiągnęła rezultatu, wie, że to prawda.

Ćwiczenia na odchudzanie dla opornych

Aktywność fizyczna powinna być w takim przypadku krótka i intensywna. Mało intensywny wysiłek nie uwrażliwi naszych komórek na insulinę. Zbyt długotrwały i intensywny natomiast podniesie hormon stresu, kortyzol, który podniesie nam poziom insuliny, zablokuje w wątrobie glukagon, a co za tym idzie, pośle z mózgu informację, by zablokować chudniecie i gromadzić tkankę tłuszczową.

Ćwiczyć albo nie ćwiczyć! Oto jest pytanie!

Ćwiczyć, ale

  1. dobierać rodzaj ćwiczeń pod względem reakcji organizmu na insulinę
  2. intensywnie ćwiczyć dopiero wtedy, gdy Twoja waga spadnie na tyle, by nie powodować kontuzji.

Przy zastosowaniu odpowiednich zaleceń żywieniowych będziesz chudnąć 3-5 kg na miesiąc. I dopiero wtedy, gdy osiągniesz wagę dającą Ci możliwość bezpiecznego wysiłku, możesz zacząć ćwiczyć intensywniej. A wtedy Twoim zadaniem będzie sprawdzanie czy zintensyfikowanie ćwiczeń nie powoduje tycia.

CHODZENIE PIECHOTĄ

6.000-10.000 kroków dziennie to najlepsze przykazanie Matki Natury!

Spośród wielu korzyści wymienić tu koniecznie trzeba następujące:

  • redukcja masy ciała
  • zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę – i o to najbardziej chodzi
  • wzmocnienie mięśni
  • poprawa gęstości kości
  • usunięcie stresu, napięć, niepokoju
  • rozwija też korę przedczołową – a to oznacza wzmocnienie tego, co nazywamy SIŁĄ WOLI!

Najlepsze ćwiczenia na odchudzanie to:

  • Najlepsze jest chodzenie – to już ustaliliśmy powyżej.
  • Tabata – 20-sekundowy intensywny wysiłek na przemian z 10-cio sekundowymi przerwami, zazwyczaj 8 serii (tabata przynosi znakomite korzyści również w niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II)
  • ćwiczenia takie, jak pływanie, jazda na rowerze, również , ale trzeba zwrócić wtedy uwagę, by nie przekraczać 60% swojej maksymalnej częstości pracy serca

Jakich ćwiczeń unikać, by schudnąć?

  • niewskazane (niestety albo stety) jest bieganie!!!
  • źle może zadziałać pływanie długotrwałe z intensywnym wysiłkiem!
  • niewskazany każdy sport, w którym tętno będzie dochodzić do granicy Twojej normy

Jak obliczyć 60% maksymalnego tętna?

  • Od 220 odejmuj wiek i w ten sposób otrzymujesz tętno maksymalne.
  • Następnie oblicz 60% z tej liczby.

I to jest tętno, którego pilnujemy, by go nie przekraczać.

[/et_pb_post_content][/et_pb_column][/et_pb_row]

Z wielu ust słyszałam powiedzenie :

Masz takie ciało, jakiego potrzebujesz, a nie takie, jakiego chcesz.

Nie wiem, kto jest autorem, ale to bardzo mądry tekst.

Tylko jak pokochać to ciało, aby ono stało się takim, jakiego chcemy? A przede wszystkim:

Jak pokochać siebie

by ciało samo dostosowało się do tego. By stało się najpiękniejszą odpowiedzią na naszą własną miłość?

Ilekroć zmagamy się z sobą w kwestii wagi, skupiamy się często na zupełnie innej rzeczy, niż kierunek, w którym należałoby spojrzeć. Skupiamy się na dietach, ćwiczeniach i bezskutecznie osiągamy nieustanny efekt jojo.

Ciało reaguje na to, co dzieje się w naszych emocjach, w naszej duszy. Jest odpowiedzią na nasze wewnętrzne procesy, na naszą drogę dojrzewania, spełniania misji duszy.

Może być też często odpowiedzią na naszą przeszłość karmiczną oraz rodową.

Służy nam bardzo dzielnie, konsekwentnie, posłusznie. Może być wyrazicielem tego, co głębiej i jedocześnie wskazówką.

Nie wierzę w genetycznie dziedziczoną otyłość, ale w to, że dziedziczymy emocje i programy, wierzę.

Jeśli zmagasz się ze sobą od dawna, być może doświadczyłaś wielu diet, ćwiczeń, ograniczeń i ciągle powracałaś do poprzedniej masy ciała. Albo nawet przekraczałaś poprzedni pułap kilogramów. Znam to z doświadczenia i wiem, co można w takiej sytuacji czuć.

Oprócz przyczyn czysto fizjologicznych oraz behawioralnych warto poszukać tego, co jest głębiej. Tego, co może być głęboką przeszkodą w tym, by pokochać siebie.

 

Jak stawić czoło temu, co leży na dnie duszy

 

Jak zaakceptować również swój cień?

I pokochać siebie jako całość?

To, co opisuję poniżej, to nie wszystkie aspekty. To wskazówki. Pytania, które warto sobie zadać. Może znajdziesz tu swój obszar, swoje odpowiedzi. Jeśli coś wzbudzi twój żywy opór, zanotuj to. I przeanalizuj dokładniej. Przyjrzyj się temu. I rób to z miłościa do siebie.

 

AGRESJA

Przeanalizuj czy w twoim życiu nie jest tak, że często odczuwasz agresję, chęć rywalizacji, walki, dominacji. Być może na zewnątrz pokazujesz uśmiechniętą twarz, robisz wszystko, by ludzie cię lubili, jesteś pomocna, serdeczna, bardzo pragniesz mieć przyjaciół, ale wewnątrz jesteś krytykancka, wszystko cię denerwuje i często myślisz, że inni zasługują na potępienie? Może wejście w tryb walki jest ci potrzebne w domu lub w pracy? A co, jeśli frustrację budzi w tobie fakt, że chciałabyś być widzoczna, doceniana, a ludzie nie patrzą na ciebie? Może w głębi siebie czujesz, że od masy ciała zalezy twój autorytet?

NADMIERNE OBCIĄŻENIE

Czy nie dźwigasz na sobie zbyt wielkiego ciężaru? Nie czujesz się czasem zmuszona do tego, by „ciągnąć” za sobą innych, wspierać wszystkich, być podporą dla ludzi bliskich? Czy często wychodzisz z pomocą nawet, gdy inni tego nie chcą? To może być odbierane nawet jako narzucanie się. I nie otrzymujesz za to wdzięczności, a przecież inni powinni być ci wdzięczni, bo tak im pomogłaś?

Czy jesteś osobą, do której dzwoni cała rodzina, gdy dzieje się coś złego? A może twój mąż lub partner jest według ciebie słaby i masz poczucie, że musisz go nieustannie motywować, podpierać, wyciągać na wierzch? Może czujesz, że nikt cię nie wspiera? A może od dziecka brakowało tego wsparcia?

TAJEMNICA

Jaka jest w twoim życiu tajemnica, którą skrywasz pod tą bezpieczną warstwą? Czy myślisz czasami: „Gdyby inni dowiedzieli się, kim naprawdę jestem, odrzuciliby mnie.”? Czy dusisz w sobie coś, co nie całkiem wyrażone, pragnie wydobyć się na zewnątrz, więc lepiej schować to pod warstwą tłuszczu?

LĘK

Przed czym ma cię chronić warstwa tłuszczu? Czy nie jest tak, że dzięki wyglądowi unikasz lubieżnych spojrzeń? A może masz wymówkę, że nie wyjdziesz do ludzi (np.mężczyzn), bo źle wyglądasz, bo nie masz się w co ubrać? A może to lęk przed życiem? Lęk przed głodem zapamiętany z poprzednich pokoleń? Lęk przed urazami?

WSTYD

Czy od dziecka odczuwałaś wstyd z jakiegoś, może bliżej nieokreślonego, powodu? Może wstydziłaś się za rodziców, za ród, za rodową przeszłość, za swoje geny (uzależnienia, choroby psychiczne, niemoralne prowadzenie)? A może zostałaś zawstydzona w momencie, gdy zaczęłaś dojrzewać? Ktoś z bliskich skonstatował fakt, że rosną ci piersi, że stajesz się kobietą?

OCHRONA

Czy w twoim rodzie były historie gwałtu? Molestowania? Dręczenia psychicznego lub fizycznego? A może odczuwasz, od niemal początku życia, lęk przed gwałtem, choć nie masz do tego żadnych podstaw ze swojego życia? Może na poziomie komórkowym niesiesz takie wspomnienie kobiet w rodzie?

PRAGNIENIE MIŁOŚCI

A może nagradzasz siebie jedzeniem, bo tylko w takich momentach czujesz się kochana? W psychodietetyce szeroko omawiany jest aspekt programowania dzieci na objadanie się poprzez okazywanie miłości kamieniem. Ale nie demonizowałabym tutaj roli rodziców i dziadków. Takie nawyki łatwo jest zmienić. Głębiej może leżeć poczucie bycia niekochanym, a to inny obszar. Sprawdź zatem czy nie ma w tobie dogłębnego poczucia „nikt mnie nie kocha”. A jeśli tak, czytaj dalej.

KONTROLA

Czy masz często poczucie, że nie kontrolujesz niczego w swoim życiu i jedzenie jest jedyną sferą, w której masz coś do powiedzenia? Doskonały moment, by zacząć już dziś pracować nad daniem sobie prawa do siebie. Nad zgodą na siebie. Nad miłościa do siebie.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Czy z jakiegoś powodu uciekasz przed odpowiedzialnością? A może wszelkie więzy społeczne, wspólnotowe, rodzinne, odczuwasz jako więzienie? Czy zdarza ci się objadać, choć wiesz, że to się źle kończy i mówisz sobie: „Jem, bo mogę?” Jak często jedzenie jest dla ciebie sposobem na wyrażenie buntu wobec świata? A nadwaga jest usprawiedliwieniem na niebranie odpowiedzialności za swoje działania?

MATKA

Pomyśl o relacji z matką. To temat do rozwiązania. Czy budzi w tobie złość, nienawiść, pogardę, żal? Może uważasz, że nigdy cię nie kochała? Jak często uważałaś, że była zimna, obojętna, wolała twoją siostrę lub brata? Może w twojej pamięci zapisane zostało, że cię zdradziła, opuściła? A może to ty masz wobec niej poczucie winy? Bo uważasz, że ją zaniedbujesz? Że wobec niej jesteś winna?

 

Nikt nie może cię zmusić do rozwiązania wewnętrznych konfliktów. Nikt nie może ci tego nakazać. I, niestety, nikt tego nie może zrobić za ciebie. Bo nikt nie ponosi odpowiedzialności za ciebie. To możesz zrobić tylko ty. Ale możesz to zrobić przy pomocy kogoś, kto przeprowadzi Cię przez ten proces znacznie szybciej, niż gdybyś robiła to samodzielnie.

Hipnoza jest narzędziem, które pozwala dotrzeć do siebie i bardzo przyspiesza i ułatwia. Pozwala dostrzec w sobie wiele różnych, czasem sprzecznych ze sobą części i pokochać siebie zintegrowanego, w całości.

Prawdą jest jednak, że masz na to swoje życie, by nim zarządzić, by odnaleźć w sobie to, co czeka na odnalezienie.

POKOCHAĆ SIEBIE

I WYBACZYĆ SOBIE

Niedawno, jak może i Ty, w swojej drodze, dotarłam w sobie do kolejnego etapu transformacji. Odkrycia w sobie kolejnego stopnia do pokonania. Miałam już kilka przełomów w życiu i za każdym razem nie jest łatwo. Szczęściem były przy mnie w momencie odkrycia osoby, które wsparły mnie w tym bardzo mocno.

Od jednej z nich usłyszałam radę, której sobie dać nie potrafiłam, choć przecież tyle razy mówiłam to klientkom. Wiadomo, „szewc bez butów chodzi”. Kiedy człowiek sam wchodzi w obszar pracy nad sobą, zapomina często wszystko co wie. I to dlatego potrzebujemy wszyscy innych ludzi. By byli lustrem. By w chwilach najtrudniejszych rzucili koło ratunkowe.

Od tej przyjaciółki – terapeutki usłyszałam: „stań przed lustrem i powiedz z serca KOCHAM CIĘ”

To tak proste i tak trudne, gdy wchodzimy w obszar zmiany. Byłam pewna, że kocham siebie, a zmiany, których doświadczyłam, zmusiły mnie do tego, by znów zrewidować to, co o sobie wiem i co czuję.

Pokochać siebie na nowo

To najgłębsza prawda o wyzwoleniu. O uwolnieniu.

Kiedy odkłamiemy siebie, kiedy odnajdujemy to coś wewnątrz, co nam doskwierało, kiedy zbliżymy się do samopoznania, wtedy stajemy przed lustrem. Jeśli potrafię stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie z głębi serca, wtedy wyzwalam się ze starego mroku.

Sprawdź i ty. Stań przed lustrem.

 

 

Kocham cię i przebaczam ci wszystko

 

To nie musi się udać od pierwszego razu. A nawet mogę zaryzykować, że w wielu przypadkach nie uda się od razu. Żeby w pełni pokochać siebie, potrzeba nam albo czasu, albo głębokiego wglądu. Ale warto to ćwiczyć. Jeśli potrafię zrobić to prosto z serca, wszystko dzieje się zgodnie z planem duszy.

I właściwie, jeśli będziesz umiała to zrobić, nie jest ci potrzebna żadna terapia, żadne uzdrowienie, żaden guru ani mistrz. Twoja miłość do siebie będzie ci wyzwoleniem.

P.S.

Podczas sesji hipnozy połączonej z neurocoachingiem zawsze zaczynam pracę od podstawy związanej z ciałem: analizujemy odżywianie, kwestię insulionooporności, używek. Następnie pracujemy nad zachowaniami, odruchami, kompulsjami czyli kwestie behawioralne. Tutaj klientki w ciągu miesiąca chudną 5-7 kg. Dla wielu z nich takie tempo jest wystarczające i o ile utrzymają wszystkie zalecenia żywieniowe (to nie jest żadna dieta, lecz zmiana kolejności posiłków, rozłożenia w trakcie doby, zadbanie o odpowiedni poziom cukru i insuliny, sen, spokój) oraz wykonają podczas sesji uczciwie pracę związaną z kompulsjami, uzyskują odpowiednią masę ciała i dalej pozostają w tym, co osiągnęły.

Jednak jest jeszcze jeden warunek, bardzo istotny, który często pojawia się podczas pracy jako ten, którego nie da się nie spełnić. Wyrażenie zgody na siebie. I nad tym pracujemy intensywnie w dalszej kolejności.

Od czego więc zaczniesz tę pracę, by pokochać siebie?

Jak pokochać siebie szczerze?

Można zaczać od zaprzyjaźnienia się z podświadomością – Hipnoza TUTAJ

© Mira Chlebowska, Szkolenia Coaching Mirosława Kopta-Chlebowska, 2019, 8, 8, 19, 165

[/et_pb_section]

Inne na blogu

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *