logo
Najszybszy kontakt ze mną przez telefon. Jeśli nie odbieram, wyślij SMS. Oddzwonię. Mój nr telefonu: Tel. +48 608 319 571

Blog

Home / neuroblog / hipnoza / szkolenia  / Krótko na temat emocji

Krótko na temat emocji

Kto Tobą rządzi?
Kto pociąga za sznureczki?
Czy chcesz być marionetką podwieszoną na cienkich linkach, które w ręku trzyma ktoś lub coś z zewnątrz, czy też sam chcesz sobą zarządzać?

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich uczę na warsztatach neurocoachingu jest przejęcie, odzyskanie, uzyskanie kontroli nad sobą samym.

Człowiek czasem może czuć się tak, jakby podążał drogą, po której obu stronach stoją tablice i znaki. Niektóre krzykliwie kolorowe, prawie fluorescencyjne, inne malutkie, prawie niedostrzegalne, a nawet ukryte za innymi, większymi i wyraźniejszymi, tak, że żeby je dostrzec, należałoby na chwilę przystanąć.

I idąc tą drogą, na początku odczuwa beztroskę i czystą radość wędrowania. Obrzuca wzrokiem tablice, w przelocie czyta treść napisów i symboli, i cieszy się samym podążaniem. A im dalej idzie, tym większą ma świadomość tego, że coraz bardziej zbliża się do rozwidlenia. Bo wie, że na końcu tej drogi będzie musiał wybrać. Czy pójść w prawo, czy w lewo? Który kierunek wybrać? I wtedy nieco zwalnia kroku, bo uświadamia sobie, że każdy znak, każda tablica, każdy symbol to informacje na temat tego miejsca, do którego jest coraz bliżej.

W skupieniu teraz czyta i zapamiętuje napisy, a nawet wyrzuca sobie, że wcześniej nie zwracał tak bacznej uwagi na te wskazówki.

Wczytuje w umysł każdy rysunek i symbol. Zatrzymuje się przy niektórych dłużej, by zestawić ich treść z poprzednimi, które już zapamiętał. A nawet, czasem, schodzi na jedną lub drugą stronę, wchodzi w trawę porastającą pobocze i rozgląda się z uwagą, czy może gdzieś nie ma jakichś malutkich, ukrytych znaków, które mogłyby okazać się kiedyś istotne.

I, zbierając to całe mnóstwo informacji, dobrze pamięta, że:

– W prawo miłość
– W lewo przyjaźń
– W prawo radość
– W lewo szczęście
– W prawo ból
– W lewo wolność
– W prawo bliskość
– W lewo cierpienie
– W prawo ekscytacja
– W lewo wyzwolenie
– W prawo upokorzenie
– W lewo rozwój
– W prawo równowaga
– W lewo lęk
– W prawo zranienie
– W lewo odrzucenie
– W prawo jedność
– W lewo zaufanie

I setki innych.

I im bliżej jest spodziewanego rozwidlenia, im wyraźniej czuje ciężar nadchodzącej decyzji, tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że żadna z tych wskazówek nie prowadzi go bliżej trafnej decyzji. Tym większy ma mętlik w głowie i tym większą pewność, że nie jest w stanie na ich podstawie wyciągnąć wniosku. W ostatnim akcie desperacji siada i zaczyna w pamięci przeliczać ilość tych wskazówek, które uważa za korzystne i ilość tych niekorzystnych, sądząc, że któraś ze stron, prawa lub lewa, może okazać się słuszniejsza. Nie dochodząc do żadnych wniosków wstaje zrezygnowany i jak zbity pies, wlecze się powoli, bo już na horyzoncie widzi z daleka rozwidlenie. Krok po kroku przybliża się do niego. Zostało mu już niewiele czasu. Rozwidlenie coraz wyraźniej rysuje się tuż przed nim, coraz więcej szczegółów staje się dostrzegalnych dla oka. Przytłaczający ciężar napięcia narasta coraz bardziej, a wątpliwości spowalniają każdy kolejny krok….

I nagle… mętlik w głowie gdzieś znika, rozrzedza się jak znikająca mgła. Jakby wirujące, fruwająca bez ładu i składu na wietrze setki fiszek i karteczek, zaczęły układać się w jeden równy bloczek. I dociera do niego nieprawdopodobna, nie do uwierzenia wręcz, myśl. Uderzająca. Porażająca. I dająca poczucie siły:

– Miłość – we mnie
– Przyjaźń – we mnie
– Radość – we mnie
– Szczęście – we mnie
– Ból – we mnie
– Wolność – we mnie
– Bliskość – we mnie
– Cierpienie – we mnie
– Ekscytacja – we mnie
– Wyzwolenie – we mnie
– Upokorzenie – we mnie
– Rozwój – we mnie
– Równowaga – we mnie
– Lęk – we mnie
– Zranienie – we mnie
– Odrzucenie – we mnie
– Jedność – we mnie
– Zaufanie – we mnie

I setki innych.

I spokojnie, bez pośpiechu, z pogodnym uśmiechem na twarzy, zbliża się do rozwidlenia. Staje na chwilę. Spogląda w prawo. Widzi długą, ciągnącą się drogę, aż za linię horyzontu. Spogląda w lewo. I widzi taką samą drogę. „Gdziekolwiek nie pójdę, wszystko to niosę w sobie. Nie ma tego tam.Niczego nowego tam nie znajdę. Tylko to, co jest we mnie” Myśli przez chwilę, jakby wsłuchiwał się w siebie.

– Aaaaa, co mi tam. – kwituje wreszcie, robi duży krok w przód, w gąszcz krzaków, gdzie nie ma żadnej drogi, gdzie nie ma gościńca ani ścieżki. – Mogę iść wszędzie, gdzie chcę.

No Comments
Post a Comment